Do krzyża zdążał Boży syn Drukuj Email
piątek, 30 marca 2018 00:00


Ta pieśń ma 33 lat.Wciąż bardzo wymowna.


 
Hołd ocalonych od gniewu Drukuj Email
Autor: Biernacki Marian   
czwartek, 29 marca 2018 00:00
Chociaż skutki gniewu zależne są od charakteru i możliwości osoby zagniewanej, to nawet gniew dziecka jest zjawiskiem przykrym i strasznym. A skoro gniew człowieka potrafi siać grozę, to co dopiero gniew Boga?! Gdy Bóg się gniewa, trzeba się bać. Jest to gniew święty i zawsze słuszny. Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę [Rz 1,18]. Gdyż to wiedzcie na pewno, iż żaden rozpustnik albo nieczysty, lub chciwiec, to znaczy bałwochwalca, nie ma udziału w Królestwie Chrystusowym i Bożym. Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowy, z powodu nich bowiem spada gniew Boży na nieposłusznych synów [Ef 5,5-6].
Nawet Syn Boży – Jezus Chrystus – wiedział, że biorąc na Siebie nasze grzechy, będzie musiał spotkać się z gniewem Ojca. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.  Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich [Iz 53,5-6]. Stąd modlitwa Jezusa: Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie; wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty [Mt 26,39]. Największym problemem Jezusa nie było zbliżające się cierpienie fizyczne, lecz gniew Ojca. Syn Boży, który zawsze zyskiwał upodobanie w oczach Ojca, teraz miał spotkać się z Jego gniewem. I tak się stało. Następnego dnia, pijąc z tego kielicha gniewu Bożego, Jezus dramatycznie zawołał: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? [Mt 27,46].
Więcej… [Hołd ocalonych od gniewu]
 
W jaki sposób Bóg przemawia do człowieka? Drukuj Email
Autor: Polakowski Mariusz   
wtorek, 27 marca 2018 00:00

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania  kazania  pt."W jaki sposób Bóg przemawia do człowieka?" wygłoszonego przez br. Mariusza Polakowskiego.

Można je odsłuchać również bezpośrednio ze strony naszego radia.

Słuchaj 

 
Słuchaj, o Boże mojego wołania... Drukuj Email
Autor: Globisz Krzysztof   
poniedziałek, 19 marca 2018 20:03

Krzysztof Globisz w roku 2014  przeszedł udar mózgu, walczył z afazją, ale podjął trud przeczytania psalmu . To był wyraz determinacji i walki z przeciwnością w postaci choroby.

Psalm brzmi w tym położeniu bardzo wiarygodnie, to prawdziwa modlitwa i wołanie do Boga z głębi trudnego, granicznego doświadczenia.

Pan Krzysztof obecnie  powoli odzyskuje sprawność.

 
Siła popularności i srebrników Drukuj Email
Autor: Biernacki Marian   
czwartek, 15 marca 2018 12:09
Elvis Presley, Whitney Houston, Katy Perry itd. Łączy ich to, że wychowali się i muzykowali w chrześcijańskim zborze. Śpiewali Panu na chwałę, budując współwyznawców i swoim obdarowaniem przyciągając ludzi do Jezusa Chrystusa. Przyszła jednak godzina próby. Czy tak ewidentny talent ma pozostać jedynie w służbie kościelnej? Czy nie należy wyruszyć z nim na podbój świata? Czy nie warto spróbować i dostać się na listy przebojów, zyskać popularność a może i światową sławę? I tak zrobili.

Nie myślę, że którekolwiek z tych wyrastających w zborze, szczególnie utalentowanych młodych ludzi, świadomie postanowiło odwrócić się od Boga i zaprzedać się świeckiej karierze. Być może niektórym początkowo towarzyszyła nawet myśl, że stając się popularni jeszcze lepiej przysłużą się chwale Bożej. Niestety, bożek sławy i pieniądza powoli owładnął całą ich duszą. A przecież nikt nie może być sługą dwóch panów, gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego kochał, albo do jednego przylgnie, a drugim pogardzi. Nie jesteście w stanie służyć Bogu i pieniądzom - powiedział Pan [Mt 6,24]. Taka jest prawda.
Więcej… [Siła popularności i srebrników]
 
Współdziała ku dobremu Drukuj Email
Autor: Mikołaj Hrynko   
wtorek, 13 marca 2018 13:47

Dzieciństwo i młodość

Urodziłem się w 1925 r. w Nowogródku w rodzinie chłopskiej. Moi rodzice nie byli związani z żadnym kościołem, nauczyli mnie jednak współczucia dla innych i niesienia im pomocy. Mama, chociaż byliśmy biedni, zawsze pomagała biedniejszym od nas. Znałem biedę i dlatego już jako mały chłopiec widziałem niesprawiedliwość społeczną i wyzyskiwanie obywateli przez państwo i kościół. Patrząc na to wszystko, stałem się zaciętym wrogiem religii.

W rodzinie byłem zwiastunem szczęścia. Przede mną umarło pięcioro dzieci, a ja, jako szóste dziecko, zostałem zachowany przy życiu. To był prawdziwy cud! Oprócz rodziców, moim wychowaniem zajmował się dziadek. Byłem z nim szczególnie mocno związany. Miał silną osobowość i głębokie poczucie własnej wartości. Potrafił to wszystko przekazać wnukom. Pokazał mi, że wysiłek i uczciwa praca to największe wartości w życiu. Kiedy miałem czternaście lat, dziadek zmarł. Jego śmierć mną wstrząsnęła. Aby go pochować, mój ojciec musiał sprzedać krowę, jedyną żywicielkę naszej rodziny. Pamiętam, jak nasz sąsiad powiedział wtedy, że gdyby miał pozbyć się krowy, to wolałby, żeby umarło mu dziecko, bo w przeciwnym razie nie miałby czym wykarmić rodziny. To wszystko spowodowało, że zrodził się we mnie bunt przeciwko panującemu porządkowi, a szczególnie przeciwko kościołowi i religii. Jako młody chłopak nie mogłem pogodzić się z nędzą, jaka panowała na wsi. Na przednówku ludzie zrywali niedojrzałe kłosy i pokrzywy, aby ugotować zupę. W najbliższym mieście - Nowogródku - nie było żadnego przemysłu, a co za tym idzie pracy. Ludzie żyli w straszliwej nędzy, a ja obwiniałem o to Boga. Myślałem, że gdyby istniał, nie dopuściłby do takiego stanu rzeczy.

Więcej… [Współdziała ku dobremu]
 
Stary, szorstki krzyż Drukuj Email
Autor: Zand   
niedziela, 11 marca 2018 00:00

Ten prawdopodobnie najpopularniejszy z chrześcijańskich hymnów został napisany w 1913 przez George'a Bennarda. Urodzony w Youngstown (Stan Ohio) Bennard (1873-1958) przez ponad czterdzieści lat służył jako wędrowny kaznodzieja przebudzeniowy. Napisał wiele innych, znanych hymnów, jednak żaden nie osiągnął takiej popularności jak „Stary, szorstki krzyż”. Bennard działał również w Armii Zbawienia i był ordynowany na duchownego Metodystycznego Kościoła Episkopalnego – jego wiara i zaangażowanie zawsze spotykały się z podziwem wiernych i współpracowników. Przeżywając duchowy kryzys, kaznodzieja zaczął zastanawiać się nad współuczestnictwem w cierpieniach chrystusowych oraz rolą krzyża w życiu chrześcijanina i doszedł do wniosku, że jest on czymś więcej niż tylko religijnym symbolem i stanowi sedno Ewangelii.

Więcej… [Stary, szorstki krzyż]
 
Przysięga małżeńska Drukuj Email
piątek, 09 marca 2018 00:00

Wartościowy film opowiadający o małżeństwie, które przeżywa doświadczenie z powodu ciężkiej choroby żony.

Czy pokusa zostanie przezwyciężona?

Czy małżonkowie pozostają wierni sobie i ślubowaniu, jakie złożyli przed Bogiem i ludźmi?

 
Miłość małżeńska Drukuj Email
Autor: Gradek Eugeniusz   
piątek, 09 marca 2018 00:00

Miło nam poinformować, że na naszym serwerze ftp w folderze Eugeniusz Gradek - kazania udostępnione zostało do pobrania/wysłuchania  kazanie pt. ”Miłość małżeńska” wygłoszone przez br. Eugeniusza Gradka pastora zboru w Żywcu.

Można je odsłuchać również bezpośrednio ze strony naszego radia.

Słuchaj 

 
Powolny proces Drukuj Email
Autor: Zand   
czwartek, 08 marca 2018 10:00

Nie blakniemy od razu, to powolny proces. Po jakimś czasie biel zaczyna tak bardzo zlewać z się z czernią, że przestają nas szokować szarości.

„Uważajcie małe oczka, na co patrzycie, uważajcie małe uszka, czego słuchacie, uważajcie małe stópki, dokąd biegniecie, bo Ojciec w Niebie patrzy na Was z miłością i troską” – to z dziecięcej piosenki zrodził się pomysł na utwór Casting Crowns.

Piosenka „Slow Fade” zaczyna się małżeńską awanturą: żona ma pretensje i krzyczy, bo w życiu mężczyzny pojawiła się inna kobieta, a z domu wyjeżdżał przecież tylko w interesach. Zdjęcie rodzinne na podłodze przykryte okruchami szkła; brutalnie wybudzona ze snu dziewczynka nie wie, co się dzieje...

Więcej… [Powolny proces]
 
Kult ciała, dobrego wyglądu i sukcesu Drukuj Email
Autor: Biernacki Marian   
środa, 07 marca 2018 15:38

Jakiś czas temu zadzwonił do mnie przyjaciel z pytaniem: Jak to jest, że gdy zaglądam w Internecie do niektórych społeczności chrześcijańskich, to widzę samych młodych, radosnych, pięknych i przystojnych chrześcijan z sukcesem wypisanym na twarzy  - a u mnie w zborze tak wielu ludzi z nadwagą, przygarbionych, nieforemnych, o twarzach naznaczonych cierpieniem i ciężarem codziennych obowiązków? Czy z nami coś jest nie tak?

A może to świat ogarnięty kultem sukcesu i wyglądu – na tyle już utorował sobie drogę do serc chrześcijan – że i zbór staje się miejscem tylko dla ładnych, zdrowych i młodych? Przecież na świecie jest całkiem sporo ludzi zwyczajnych i przeciętnych, którzy gdy spojrzą przez swoje okno – to nie mają widoku całej zatoki,  a jedynie szary mur sąsiedniego budynku. Wmawianie im i to – o zgrozo - w imię Chrystusa, że są cudowni, wspaniali, wyjątkowi, piękni, przeznaczeni do sukcesu  – itp.  – to zwykłe zakłamywanie rzeczywistości.

Do kogo adresowane jest to rozważanie? Do tych, którzy nie nadążają za świeckimi standardami dobrego wyglądu i piękna. Do wszystkich, którzy po ludzku mają marne widoki na sukces, wielką miłość, egzotyczne podróże czy chociażby lepsze zdrowie.
Więcej… [Kult ciała, dobrego wyglądu i sukcesu]
 
Cel mojego życia Drukuj Email
Autor: Cyrikas Andrzej   
sobota, 03 marca 2018 19:20

 
Nie wolno nam ich stracić! Drukuj Email
Autor: Biernacki Marian   
czwartek, 01 marca 2018 20:59
Błogosławieni jesteśmy, gdy wiarę w Jezusa Chrystusa i służbę Bogu dzielą z nami nasi najbliżsi. Szczęśliwy taki mąż i ojciec, głowa rodziny, gdy powtarzając za Jozuem, że "ja i mój dom będziemy służyli Panu" [Joz 24,15] ma żonę i dzieci w gronie najbliższych współpracowników. Nie każdemu udaje się takie postanowienia zrealizować. Jedną z poważniejszych przykrości, jakie mogą nam się zdarzyć na drodze wiary, jest odejście naszych najbliższych od Boga. Nie mniejszym bólem jest porzucenie przez nich zdrowej nauki Chrystusowej i zwrócenie się ku baśniom [2Tm 4,3-4].

Nie wymyślam problemu. Przydarzyło się to kapłanowi Heliemu [1Sm 2,12], prorokowi Samuelowi [1Sm 8,3] a nawet królowi Dawidowi [1Krl 1; 2Sm 15]. Ich synowie nie tylko nie poszli w ślady ojców, ale narobili im sporo wstydu i problemów. Zdarza się tak i dzisiaj w rodzinach niektórych pastorów, kaznodziejów i przywódców kościelnych. W miarę jak ich dzieci dorastają, przestają służyć Bogu i zaczynają prowadzić świeckie życie. Zdarza się również, że przyjmują poglądy sprzeczne z  nauką głoszoną przez ich ojców. Jak to możliwe?
Więcej… [Nie wolno nam ich stracić!]
 
Niebezpieczeństwa doktryny dobrobytu Drukuj Email
Autor: Biernacki Marian   
niedziela, 25 lutego 2018 00:00
"A to mówię, aby was nikt nie zwodził rzekomo słusznymi wywodami. Bo chociaż ciałem jestem nieobecny, to jednak duchem jestem z wami i raduję się, że jest u was ład i że wiara wasza w Chrystusa jest utwierdzona. Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w nim chodźcie, wkorzenieni weń i zbudowani na nim, i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono, składając nieustannie dziękczynienie. Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie" (Kol 2,4-8).

Fałszywa nauka, którą zajmiemy się w tym artykule bywa różnie określana. Zależnie od miejsca, odmiany i akcentowania poszczególnych poglądów można się spotkać m.in. z następującymi nazwami: "ruch wiary", "ruch rhema", "doktryna dobrobytu", "teologia sukcesu", "teologia pozytywnego wyznawania" itd.

Dlaczego na ten temat?
Więcej… [Niebezpieczeństwa doktryny dobrobytu]
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 6 z 105