Pokusa sięgania po nie swoje Drukuj Email
Autor: Marian Biernacki   
sobota, 08 sierpnia 2015 17:37

W rocznicę sławetnego rabunku

 
Niezmierzona łaska Drukuj Email
Autor: Kasia Kiklewicz   
sobota, 08 sierpnia 2015 09:18

Dosyć masz, gdy masz łaskę moją – powiedział Bóg do apostoła Pawła.

Możemy uchwycić się tych słów wtedy, gdy odczuwamy brak – zdrowia, zdolności, radości, świętości. Powinniśmy też uchwycić się ich, gdy wydaje się nam, że całkiem nieźle sobie radzimy. Od założenia świata łaska towarzyszyła Bożym zamysłom, osiągając swoją doskonałość w Jezusie Chrystusie, „pełnym łaski i prawdy”.

Jego śmierć i zmartwychwstanie otworzyły drogę do Ojca każdemu, kto uwierzy – niezależnie od ludzkich zasług. Lecz Boża łaska nie kończy się wtedy, gdy zbawi człowieka od jego grzechów i zapewni mu życie wieczne. Ona również uzdalnia go do posłuszeństwa każdego kolejnego dnia. Tylko dzięki Bożej zdolności w nas – łasce – jesteśmy w stanie zaprzeć się samych siebie i żyć w sposób, jaki podoba się Stwórcy. Wszelkie poczucie bezsilności i frustracji z powodu własnych niepowodzeń powinno zostać skonfrontowane z prawdą o tym, że Boża łaska jest jedyną przemieniającą siłą w życiu chrześcijanina.

I choćby nie miał nic oprócz łaski, ma dosyć.

Poniżej przystosowane do śpiewania w języku polskim tłumaczenie piosenki „Grace Unmeasured” wraz z prostymi akordami.


„Niezmierzona łaska” („Grace Unmeasured” – Sovereign Grace Music). Tłum. Kasia Kiklewicz

 
1.Niezmierzona łaska ta  6/8 | D | G |

Znała mnie, nim powstał świat | D | A h |

Powołała mnie, by mógł | D | G |

We mnie się uwielbić Bóg | h e |3/8 A | G | G |


Więcej… [Niezmierzona łaska]
 
Strumienie na pustyni - 5 sierpień Drukuj Email
Autor: L.B. Cowman   
środa, 05 sierpnia 2015 20:00

Dosyć masz, gdy masz łaskę moją ... (2 Kor. 12, 9)

Bogu upodobało się w wyjątkowo trudnych okolicznościach zabrać nasze najmłodsze dziecko. Po złożeniu prochów mojego maleńkiego do mogiły na cmentarzu, wróciłem do domu i poczułem, że powinienem przemówić do zborowników na temat znaczenia cierpień w życiu chrześcijanina.

Znalazłem w Biblii odpowiedni tekst i przygotowałem usługę na najbliższą niedzielę. Jednak zapisując swoje myśli, nie mogłem szczerze przyznać się do ich prawdziwości; uklęknąłem więc i poprosiłem Pana, aby mi pomógł i by przestrogi, które miałem zamiar podać drugim, były rzeczywiście moimi przeżyciami.

Podczas modlitwy nieświadomie otworzyłem oczy i zobaczyłem na ścianie tekst w ramce, podarowany mi przez matkę kilka dni przed wyjazdem na wypoczynek, podczas którego umarł mój syn. Przed odjazdem poleciłem opiekunce, by podczas mojej nieobecności powiesiła go na ścianie mego pokoju. Po powrocie do domu nie zwróciłem na niego uwagi, ale teraz, ocierając łzy spojrzałem i przeczytałem: „Dosyć masz, gdy masz łaskę moją”.

Więcej… [Strumienie na pustyni - 5 sierpień]
 
Quo vadis kościele? Drukuj Email
Autor: Henryk Hukisz   
środa, 05 sierpnia 2015 00:00
Chociaż ogólnie historia nie należała do moich ulubionych przedmiotów  w szkole, to jednak na studiach teologicznych bardzo interesowałem się dziejami kościoła. Chciałem jak najlepiej poznać, jakie zmiany i w jakim czasie doprowadziły chrześcijaństwo do stanu, jaki ogólnie można było obserwować w kościołach historycznych.
Obraz, jaki najczęściej spotykało się  w różnych świątyniach, liturgie i wyposażenia budynków kościelnych, w niczym nie nawiązywał do prostoty, jaka uderza ze stron Nowego Testamentu. Czytając opisy pierwszych dziesięcioleci chrześcijaństwa, można powiedzieć z całym przekonaniem, że życie pierwszych chrześcijan toczyło się wokół Osoby Jezusa Chrystusa. Wierzę, że oni na serio uznawali fakt, iż Głową Kościoła jest Pan Jezus. Osobę Ducha Świętego traktowano tak praktycznie, że niecałe dwie dekady od napełniania Jego mocą, zaprotokołowano pierwszą decyzję: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my,...” (Dz.Ap. 15:28).  Nawet decyzje administracyjne, jak np, kogo wysłać z misją ewangelizacyjną, podejmowano po wysłuchaniu zdania Ducha Świętego (Dz.Ap. 13:2).
Później nastały czasy, gdy biskupi poczuli się panami kościołów. Stworzyli podział na duchowieństwo i laików, czyli świeckich (?). Sami siebie wynieśli na piedestały władzy, próbując swój standard życia dorównać do możnowładców tego świata. Dlatego coraz częściej, w życiu wspólnot chrześcijańskich, główną rolę zaczęły odgrywać pieniądze i polityka. Utworzono ogólnoświatową stolicę kościoła, przypisując jej sukcesję apostoła Piotra. Naród był jeszcze niewykształcony, a duchowni posiadali wszelką wiedzę, dlatego udawało się wmawiać ludowi, że przepych bazylik i pałaców kardynalskich jest kontynuacją życia Szymona rybaka i Jezusa, syna cieśli.
Więcej… [Quo vadis kościele?]
 
Świadectwo nawrócenia muzułmanki - PADINA Drukuj Email
Autor: GPCH   
wtorek, 04 sierpnia 2015 13:28

 
Czy chrześcijanie też mogą się uzależnić od technologii? Drukuj Email
niedziela, 02 sierpnia 2015 18:53

Era smartfonów, iPadów i Skype'a skupia wzrok dzisiejszego człowieka na szybce ekranu.

Spędzamy tak znaczną część naszego życia.

Filmik odpowiada na pytanie: dlaczego warto je spędzić inaczej?

Napisy włącza się przy pomocy ikony "CC" na dole ekranu video.

 
Godzina "W" Drukuj Email
Autor: Marian Biernacki   
sobota, 01 sierpnia 2015 09:45

W rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego

 
Do zawiedzionych oczekiwaniem na Boga Drukuj Email
Autor: Kasia Kiklewicz   
sobota, 01 sierpnia 2015 01:00

„Brakuje mi radości. Nie doświadczam Boga. Moje chrześcijaństwo nie jest takie, jakie bym chciał. Chcę wierzyć, ale nie potrafię. Nic się nie zmienia.” – to słowa, które od czasu do czasu słyszę z ust ludzi, przychodzących do kościoła. Częściej zdarza mi się dostrzec je wypisane w ich oczach. A czasem słyszę je we własnych myślach.

Co poszło nie tak? Dlaczego Boże obietnice nie spełniają się w moim życiu? Gdzie radość i wolność, o której mówią inni chrześcijanie? Dlaczego wspaniałe rzeczy, o których słyszę w świadectwach, nie dzieją się w moim życiu? Czy wszyscy wierzący dookoła mnie udają, że są spełnieni, a tak naprawdę doświadczają takie samej frustracji, jak ja? Czy przemienione życie i kontakt z żywym Bogiem to tylko pobożne życzenia? Przecież wierzę w Boga, czytam Biblię, modlę się. Dlaczego On nie odpowiada na moje modlitwy?

Więcej… [Do zawiedzionych oczekiwaniem na Boga]
 
Wszechmogący Tatuś? Drukuj Email
Autor: Henryk Hukisz   
czwartek, 30 lipca 2015 17:14
Niedawno, w czasie spotkania z przyjaciółmi, rozmowa zeszła na teologiczny temat. Mój rozmówca zapytał wprost: Co sądzisz o zwracaniu się do Boga słowem „Tatuś”?
Ponieważ już niejednokrotnie byłem świadkiem dyskusji na ten temat, postanowiłem napisać na moim blogu, co o tym sądzę. Mam nadzieję, że treść tego rozważania zostanie przyjęta jako wyzwanie, i ktoś o odmiennym zrozumieniu, zareaguje wpisem w komentarzu. Bardzo na to liczę.
W odróżnieniu od niezdecydowanych, ja mam wyrobione zdanie na temat używania tego imienia – żaden człowiek, jako stworzenie Boże nie ma prawa zwracać się do Boga Ojca słowem „Tatuś”, ponieważ Bóg jest Bogiem, a człowiek jedynie Jego stworzeniem. Pojednanie, jakiego dokonał dla nas Boży Syn, Jezus Chrystus, nie zmienia tej relacji.
Więcej… [Wszechmogący Tatuś?]
 
Ta śmierć daje do myślenia Drukuj Email
Autor: Marian Biernacki   
środa, 29 lipca 2015 16:12

Jan Kulczyk. Foto z Wikipedii

Gdy umiera przeciętny człowiek, większość ludzi nawet na to nie zwraca uwagi. Dziś umarł jednak człowiek, który od wielu lat zajmował pierwsze miejsce na liście najbogatszych Polaków. Mógł kupić  sobie wszystko, czego tylko zapragnął. Stać go było na każde lekarstwo. Mógł się leczyć w najdroższych klinikach. A jednak przeżył  zaledwie 65 lat i – jak każdy inny umierający człowiek - stanął przed Bogiem.

Śmierć Jana Kulczyka zaszokowała dziś wielu ludzi. Jak to możliwe, żeby człowiek takiego formatu nawet nie przekroczył nowego progu wieku emerytalnego? Czy ktoś tu czegoś nie zaniedbał? Czy naprawdę nie można było utrzymać go przy życiu?  Czyż wielkie pieniądze nie potrafią zdziałać cudów? Najwidoczniej nie. Za pieniądze można kupić lekarstwo, ale nie kupi się zdrowia. Opinia publiczna życzyłaby sobie, aby tacy ludzie nigdy nie umierali. Jednakże postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd [Hbr 9,27].

Więcej… [Ta śmierć daje do myślenia]
 
Wynalazcy złego - sprzedaż organów abortowanych dzieci Drukuj Email
Autor: Jakub Michalak   
sobota, 25 lipca 2015 11:51

Być może w natłoku złych wiadomości, które wylewają się zewsząd, każdy z nas uodpornił się na informacje o zabójstwach, gwałtach, katastrofach lotniczych, karambolach etc. Mnie też dotyka ta znieczulica, ale jednak z pewnymi wyjątkami. Opisany wyjątek wywołuje we mnie… właściwie trudno to nazwać.

Obok dotychczas znanych nam przejawów tzw. postępu ostatnio mogliśmy usłyszeć o czymś naprawdę niezwykłym - to sprzedaż organów abortowanych dzieci! Siłą rzeczy przypomniało mi się, gdy apostoł Paweł nazwał niektórych ludzi „wynalazcami złego”. To właśnie dobre określenie dla sprzedawców organów nienarodzonych dzieci. 

Sprawa nie jest nowa - już wcześniej mówiło się o użyciu materiału (!) pozyskanego z aborcji do przemysłu spożywczego czy kosmetycznego. Teraz sprawa nabrała rozpędu, gdy wyszło na jaw nagranie z rozmowy z dr Deborah Nucatola z Planned Parenthood, która przy winie i dobrym posiłku opowiadała podstawionym dziennikarzom o prowadzonym przez tę organizację handlu częściami ciał uśmierconych dzieci.

Więcej… [Wynalazcy złego - sprzedaż organów abortowanych dzieci]
 
Poznaj bliźniego po jeździe jego Drukuj Email
Autor: Marian Biernacki   
sobota, 25 lipca 2015 11:25

 
Pentekostalizacja Drukuj Email
Autor: Marian Biernacki   
czwartek, 23 lipca 2015 14:13

Od dłuższego już czasu obserwuję zdumiewające zjawisko wprowadzania w kościele katolickim elementów pobożności zielonoświątkowej. Biorące się z nowego narodzenia i napełnienia Duchem Świętym przejawy życia duchowego, takie jak np. radosne śpiewanie pieśni uwielbiających Boga, glosolalia, prorokowanie czy uliczne akcje ewangelizacyjne stają się czymś normalnym  w większości katolickich diecezji. Wygląda to jak  duchowe przebudzenie i tak zresztą przez wielu jest postrzegane…

Więcej… [Pentekostalizacja]
 
Dlaczego jesteśmy letni wobec powrotu Chrystusa? Drukuj Email
Autor: A.W. Tozer   
niedziela, 19 lipca 2015 00:00

 Krótko po zakończeniu Pierwszej Wojny Światowej, słyszałem jak wielki kaznodzieja z Południa powiedział, że obawia się, iż duże zainteresowanie proroctwami doprowadzi do wymarcia błogosławionej nadziei, kiedy okaże się, że podekscytowani prorocy mylili się.

Ten człowiek był prorokiem, albo co najmniej niezwykle bacznym obserwatorem ludzkiej natury, ponieważ to co przepowiedział, stało się. Nadzieja na przyjście Chrystusa jest dzisiaj martwa wśród chrześcijan ewangelicznych.

Nie chcę przez to powiedzieć, że biblijnie wierzący chrześcijanie porzucili naukę o powtórnym przyjściu. Absolutnie nie. Tak jak każda zorientowana osoba wie, niektóre zasady naszego proroczego credo zostały troszeczkę zmienione, ale większość ewangelicznych chrześcijan wierzy, że Jezus Chrystus powróci kiedyś na ziemię we własnej osobie. Końcowy triumf Chrystusa jest przyjmowany za jedną z niezachwianych nauk Pisma Świętego.

Więcej… [Dlaczego jesteśmy letni wobec powrotu Chrystusa?]
 
<< pierwsza < poprzednia 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 następna > ostatnia >>

Strona 135 z 161