|
W czasie naszych odwiedzin w jednym ze zborów słyszeliśmy o pewnym duńskim kaznodziei, który w zgromadzeniach głosił tak zwaną "naukę doskonałości". Podczas jednego z zebrań pewien brat oświadczył, że od trzech miesięcy już nie grzeszy. Odpowiadając inny rzekł: "Kochany bracie, jeśli ty naprawdę miałbyś trzy miesiące nie grzeszyć, to teraz przez tą wypowiedź zgrzeszyłeś". Nie przypadkiem Jan w swoim pierwszym liście napisał: "Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy i prawdy w nas nie ma" (1J 1,8).
Odkryć, aby Bóg mógł zakryć W Psalmie 32 Dawid ma za szczęśliwego tego, którego występki zostały przebaczone i którego grzech został zakryty. Z tym wiąże potem swoje osobiste wyznanie: "Gdy milczałem schły kości moje". To się wcale nie różni od tego, co my wielokrotnie doświadczamy (chociaż wyrażamy to obecnie innymi słowami). Jak wiele nerwowych zaburzeń, jak wiele nerwic może być skutkiem poczucia popełnionych uchybień? Dlaczego akurat dzisiaj, gdy ludzkość jest przecież tak uświadamiana i gdy istnieje tak wiele możliwości, gabinety psychiatrów są wprost przepełnione? Bezsprzecznie nie należy każdego zaburzenia nerwowego i każdej depresji odnosić do poczucia winy, ale istnieniu wspomnianych objawów nie można jednak zaprzeczyć. Na pewno jest to powiązane z tym, że ludzkość coraz bardziej oddala się od Bożych przykazań. W pewnej miejscowości osiemnastoletnia dziewczyna po próbie samobójstwa została przewieziona do kliniki na oddział intensywnej terapii, gdzie jeszcze raz uratowano ją przed śmiercią. W czasie późniejszych duszpasterskich rozmów ta młoda dziewczyna wyznała, że przyczyną samobójstwa było poczucie winy, z powodu legalnego usunięcia ciąży (jak to się dziś nazywa), do którego krótko przedtem namówiła ją matka.
Naturalnie nie zawsze musi dojść do tak poważnych skutków, jak też nie zawsze tak złe rzeczy, muszą się zdarzyć. Ale już nie przespane noce, są trudne do zniesienia z powodu nieuregulowanych występków.
Odkryć i wyznać Dawid w Ps. 32 wyznaje, że wyjawił Panu swój grzech i swoje przewinienia. Powiedział dosłownie "Winy mojej nie ukryłem"(w.5). Dlatego określa jako szczęśliwego tego, któremu odpuszczono występki i któremu Pan grzech przykrył . W każdym przypadku musi nastąpić odkrycie. Często używany obraz ropnia, który musi być najpierw przecięty, zanim nałoży się na niego kojącą maść, jest absolutnie trafny. Ropne ognisko mogłoby zatruć krew, a nawet doprowadzić do śmierci. Z grzechem jest nie inaczej.
Dlaczego tak trudno wyznawać? Kto sobie uświadamia, że Bóg i tak zna wszystko dokładnie, tego nic więcej nie powstrzyma, przed wyznaniem wszystkiego przed Nim. Słowo "wyznawać" nie zawiera znaczenia "zawiadomienia kogoś o czymś". Przy wyznaniu winy chodzi o zrozumienie, że sprawa była zła. Bóg, który wszystko wie, nie oczekuje, że będziemy powiadamiać Go o naszych grzechach, lecz o to by wyznając zło osądzić je przed Nim. Chodzi o przyjęcie Bożego sądu nad sprawą, która jest napiętnowana, jako grzech przez jego Słowo ( Ps.51,6 ; Rzym.3,4-5). Kto przeżył uszczęśliwiającą ulgę po usunięciu winy, ten w żadnym wypadku nie chce więcej dostać się pod uciemiężenie nie przebaczonego grzechu.
Wyznawanie nie jest na pewno sztywną przez Boga wprowadzoną formalnością, która musiałaby spowodować Jego gotowość przebaczenia. Grzech może być przebaczony tylko wtedy, gdy został w całej rozciągłości rozpoznany przez grzesznika. Mógł być popełniony wobec bliźnich, albo współbraci, ale w pierwszym rzędzie zasmucił Świętego Boga (Ps.51,6). Nie znaczy to oczywiście, że uchybienia wobec innych nie miałyby im być wyznane. Musi to poprzedzać szczera pokuta przed Panem. Tylko z tego potem wyrasta siła do uporządkowania wzajemnych relacji.
Niezmienna obietnica Boża Bóg zobowiązał się w swoim Słowie, że przebaczy szczerze wyznane Mu grzechy (1J 1,9, Przyp. 28,13). Prawdziwe wyznanie winy, uznanie Bożego wyroku i gotowość odejścia od złego są niezbędne, by Bóg odpuścił, oczyścił grzesznika i pobłogosławił jego życie. Kto chętnie poddaje się Bożemu osądowi, przestaje tłumaczyć i upiększać swoje złe czyny. Brzydząc się złem, z całą szczerością i pewnością może przyjąć Bożą obietnicę pełnego przebaczenia. Uczucia są przy tym tak samo mało istotne jak, przy nawróceniu i Bożej obietnicy zbawienia przez wiarę.
Wyznawajcie grzechy jedni drugim ( Jak.5,16) Gdy po jakimś uchybieniu nie pojawi się znowu radość zbawienia, mimo pewności przebaczenia, często okazuje się pomocne wyznanie przed jakimś bratem lub siostrą. W żadnym wypadku nie jest to jednak warunkiem przebaczenia. Przypominam sobie pewnego brata, który w czasie budowy swojego domu, zabierał z firmy, w której pracował różne materiały, co go później gnębiło. Ale mimo tego, że przyznał się kierownictwu firmy do tego, co uczynił i dobrowolnie pokrył szkodę, wewnętrznie nie doznał spokoju. Kiedy przyszedł do mnie chciał, byśmy razem się modlili. Dopiero potem był zupełnie uspokojony i pewny, że Pan mu przebaczył.
"Napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co nazywa się "dzisiaj", aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu." Hebr.3,13
|