Wiara, która góry przenosi Drukuj Email
Autor: Edward Czajko   
czwartek, 14 października 2010 00:00

"Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie" (Mt 17,20).

Wiara niejedno ma imię. Istnieje wiara, która jest naszym credo; doktryną, którą wyznajemy. Możemy podać następujące odsyłacze biblijne: Ef 4,13 – "Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary"; 1Tm 6,20-21 – "Tymoteuszu! Strzeż tego, co ci powierzono, unikaj pospolitej, pustej mowy i sprzecznych twierdzeń, błędnej, rzekomej nauki, do której niejeden przystał i od wiary odpadł "; Jud 3 –"uznałem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym".

1. Mając na uwadze wiarę jako doktrynę, dzielimy zwykle listy apostolskie na dwie części: na część doktrynalną, czyli credo i część etyczną, która mówi, jak w świetle tej doktryny ma wyglądać nasze moralne życie. Podstawą ewangelickiej i ewangelikalnej doktryny jest Pismo Święte. Ono też zawsze ma być fundamentem wszystkich nowych katechizmów, wszystkich naszych wyznań wiary. Można je formułować tak, jak starożytny zbór rzymski sformułował tzw. Apostolicum, czyli skład apostolski, sobory w Nicei i Konstantynopolu – nicejsko - konstantynopolitańskie wyznanie wiary, Atanazy – tzw. Quicumque, czyli atanazjańskie wyznanie wiary, a Kościół Zielonoświątkowy w Polsce – swoje, publikowane w każdym numerze "Chrześcijanina". Istotne jest tylko to, by u podstawy każdego credo leżał przekaz, jaki niesie Pismo Święte. Gdy więc dzisiaj mówimy o kimś, że "zmienił wiarę" – znaczy to, że zmienił przynależność kościelną albo wyznaniową i związane z nią credo.

2. Następny rodzaj wiary to wiara zbawcza – ufność położona w Bogu odnośnie do naszego zbawienia. Oto znowu kilka odnośników biblijnych dotyczących tego rodzaju wiary: "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny"(J 3,16); "Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar" (Ef 2,8); "Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu" (Hbr 11,6). Dzięki tej wierze jesteśmy usprawiedliwieni przed Bogiem (Rz 5,1). U podstaw Reformacji legło właśnie odkrycie przez Marcina Lutra w Liście do Rzymian (Rz 3,28), że "człowiek bywa usprawiedliwiony przez wiarę, niezależnie od uczynków zakonu". Ten rodzaj wiary jest udziałem każdego nawróconego, nowo narodzonego dziecka Bożego. Inaczej być nie może.

3. Trzeci rodzaj wiary, który Nowy Testament określa tym samym słowem, co w pierwszych dwóch wypadkach (gr. pistis), to wiara będąca owocem Ducha (Gl 5,22). Tutaj greckie pistis polskie przekłady Pisma Świętego tłumaczą jako "wierność". Wiara stanowi więc także owoc Ducha, obok innych wspaniałych Jego owoców. Człowiek, który akceptuje chrześcijańską doktrynę i jest usprawiedliwiony przez wiarę, może być – i powinien – wierny Bogu do końca, wierny powołaniu, wierny zobowiązaniom, wierny ślubowaniu. We wszystkim wierny.

4. W końcu mamy też czwarty rodzaj wiary, którego mogą doznawać dzieci Boże w chwilach przez Boga łaskawie danych. Jest to wiara cuda czyniąca (łac. fides miraculosa), wiara, która góry przenosi. Ten właśnie rodzaj wiary umieszcza Paweł w swoim spisie darów duchowych w 1Kor 12. Aby lepiej zrozumieć, na czym polega ów duchowy dar wiary, należy powołać się na ilustracje biblijne.

Bardzo często przytacza się tu przykład działania Eliasza na Górze Karmel (1Krl 18,33-35). Dzięki przebłyskowi Ducha otrzymał on dar wiary cuda czyniącej, która dała mu całkowitą pewność, że jego konfrontacja z czterystu pięćdziesięcioma prorokami Baala zakończy się zwycięstwem a nie porażką. Dzięki tej pewności sprawił nawet, że sytuacja wyglądała jeszcze bardziej beznadziejnie, polał bowiem wodą ofiary i napełnił nią rów wokół ołtarza. Duchowy dar wiary pozwolił Eliaszowi z ufną odwagą zwrócić się do Pana w pełnej pokoju i zaufania modlitwie, na wzór modlitw Jezusa, bez histerii właściwej prorokom Baala. Rezultat? Ogień Pana spadł na Eliaszowe całopalenie, a był to ogień tak potężny, że strawił nie tylko ofiarę całopalną, ale także drwa, kamienie i ziemię, a wodę w rowie oczywiście wysuszył. Taki cud nie pozostał bez potężnego odzewu. Lud padł na twarz i wyznał: Pan jest Bogiem! Tę samą prawdę o wierze cuda czyniącej należy odnieść do modlitwy tego proroka o deszcz. List Jakuba mówi, że "Eliasz był człowiekiem podobnym do nas" (Jk 5,17). Znaczy to, że nam także wolno oczekiwać i prosić o taki duchowy dar, gdy wymaga tego sytuacja w naszym życiu czy posłudze ("starajcie się też usilnie o dary duchowe" – 1Kor 14,1).

Z życia Pana Jezusa chciałbym z kolei przypomnieć Jego przyjście do Betanii, do domu Marii i Marty, po śmierci ich brata Łazarza (J 11). Spójrzmy najpierw na Martę. Miała wiarę doktrynalną, wierzyła, że jej brat "zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym" (w. 24). Miała wiarę zbawczą: "Ja uwierzyłam, że Ty jesteś Chrystus, Syn Boży, który miał przyjść na świat" (w. 27). Nie miała jednak wiary w cud wskrzeszenia Łazarza, choć na początku nieśmiało zwróciła się do Pana Jezusa: "o cokolwiek byś prosił Boga, da ci Bóg" (w. 22). W czynie Pana Jezusa, Syna Człowieczego, widzimy natomiast w działaniu duchowe dary z "listy apostolskiej" z 1Kor 12. Wskrzeszając Łazarza z Betanii, Jezus dowiódł, że ma szczególny rodzaj wiary – dar czynienia cudów, bo to był cud przecież, oraz dar uzdrawiania, bo przecież jakaś choroba była powodem śmierci Łazarza.

Pozostając przy Ewangeliach, chciałbym przypomnieć prośbę setnika o uzdrowienie jego sługi, który leżał w domu sparaliżowany i bardzo cierpiał (Mt 8,5nn.). Jak pamiętamy, Jezus jego prośbę wysłuchał i oznajmił: " Przyjdę i uzdrowię go". I tu w wierze setnika nastąpił przebłysk Ducha: odparł, że nie jest godzien przyjmować w domu takiego gościa, prosi tylko o słowo ku uzdrowieniu. Sługa został uzdrowiony na odległość, a wiara setnika spotkała się z następującą oceną Pana Jezusa: " U nikogo w Izraelu tak wielkiej wiary nie znalazłem" (Mt 8,10).

I jeszcze jeden przykład biblijny, z Dziejów Apostolskich, jak duchowy dar wiary legł u podstaw uzdrowienia chromego przy bramie świątyni. (Chcę przy tym zaznaczyć, że dar ten nie służy wyłącznie do celów uzdrowienia). W kazaniu wygłoszonym po tym cudzie apostoł Piotr powiedział: "Przez wiarę w imię jego [Jezusa – przyp. mój] wzmocniło jego imię tego, którego widzicie i znacie, wiara zaś przez niego wzbudzona dała mu zupełne zdrowie na oczach was wszystkich" (Dz 3,16).

Tutaj będzie, jak sądzę, rzeczą stosowną przytoczyć treść rozmowy, jaka odbyła się między dwoma sługami Słowa Bożego: młodym, zdrowym ewangelistą i niemłodym już, chorującym duszpasterzem lokalnego zboru. "Bracie, chorujesz, bo nie masz wiary" – odezwał się młody ewangelista. Na to pastor: "Miły bracie, wiarę to ja mam, ale zdrowia nie mam". Jak to skomentować? Czy mieli oni rację? I tak, i nie. Gdy pastor stwierdził, że ma wiarę, tylko zdrowia mu brakuje, to oczywiście mówił prawdę, że ma wiarę odnośnie do doktryny, wiarę ku zbawieniu oraz że jest wierny w swoim życiu i posłudze. Nie przyznał jednak, że nie posiada duchowego daru wiary, by przyjąć uzdrowienie. Młody ewangelista zaś miał rację, gdy powiedział, że pastor nie ma duchowego daru wiary ku swemu uzdrowieniu, ale nie wziął pod uwagę faktu, że jest on również człowiekiem Bożym, człowiekiem wiary. Zresztą ewangelista też nie miał w tym momencie duchowego daru wiary, by służyć ku uzdrowieniu swego starszego kolegi w służbie. Bo gdyby miał, to kładąc rękę na jego ramieniu, rzekłby: "Bracie pastorze, uzdrawia cię Jezus Chrystus".

A teraz przykład z historii. Mężem Kościoła, u którego duchowy dar wiary przejawiał się często, był Jerzy Müller (1805 - 1898) z Bristolu, w Anglii, nie bez powodu nazywany mężem wiary. Był on założycielem słynnego Domu Sierot w Bristolu. Już sama idea stworzenia tego ośrodka, jego zorganizowanie, przybycie pierwszych wychowanków były wynikiem działania duchowego daru wiary w życiu tego człowieka. Wiarę tę można było ujrzeć także później, w codziennym życiu mieszkańców Domu Sierot.

Pewnego dnia nie było czym nakarmić kilkuset dzieci. Mimo wszystko Jerzy Müller kazał nakryć do stołu. Dzieci zasiadły do pustych talerzy, zmówiono modlitwę dziękczynną. I oto naprzeciw jednych drzwi sierocińca zepsuło się koło konnego pojazdu, woźnica nie mógł jechać dalej i podarował dzieciom kosze pełne chleba, a przed drugimi drzwiami domu pojawiły się bańki z mlekiem. Oto przykład przebłysku Ducha w duchowym darze wiary u tego wierzącego człowieka. Jego historia zaprzecza zresztą tezie głoszonej przez niektórych nauczycieli pentekostalnych, że bramą do wszystkich duchowych darów jest dar mówienia językami. Jerzy Müller tego daru nie miał.

Wydaje mi się też, że nie powinno tu się obejść bez polemiki. Polemiki z tymi, mianowicie, kaznodziejami, którzy próbują stępić ostrze Jezusowego radykalizmu odnośnie do wiary, która góry przenosi. Zwykle przytaczają oni opowiastkę o kobiecie, której przeszkadzała góra wznosząca się przed jej domem. Otóż pewnego wieczora kobieta ta modliła się „z wiarą”, by ta góra została przeniesiona sprzed jej okien, by mogła mieć widok na dalszą okolicę. Rano wstała, patrzy przez okno, a góra stoi jak stała. Na to ta kobieta: "Wiedziałam, że tak będzie". Tutaj zwykle następował śmiech audytorium, po czym kaznodzieja tłumaczył, że Pan Jezus miał na myśli góry problemów, trosk, zmartwień, wątpliwości itp., które może usunąć wiara skierowana do Pana. Pokusie stępienia ostrza Jezusowego radykalizmu uległ również Smith Wigllesworth (1859 - 1947), nazwany przez swego biografa apostołem wiary, który powiedział: "Znany cenny werset mówi o przenoszeniu gór, usuwaniu trudności".

Otóż nic bardziej fałszywego. Pan Jezus mówił naprawdę o górze z kamieni i skał, o prawdziwej górze. Podobnie jak mówił o wielbłądzie i prawdziwym uchu igielnym, a nie o jakiejś furtce czy bramce w Jerozolimie. A że takiej wiary, która by przenosiła góry fizyczne, Pan nie daje, to inna rzecz. Nawet apostoł Pański mówi: "choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił... " (1Kor 13,2). Może Pan jej nie daje ze względu na nasz egoizm, bo moglibyśmy wtedy na przykład, kierując się patriotyzmem, przenieść Alpy na Pomorze Zachodnie, krzywdząc w ten sposób Szwajcarów. Pozwólmy Słowu Bożemu na jego radykalizm.

Choć z drugiej strony rację mają ci, którzy mówią, że mamy tu tzw. figurę literacką.

• • •

Hanna Gronkiewicz-Waltz, katolicka charyzmatyczka, podzieliła się kiedyś takim świadectwem: "Jednym z drobnych przykładów Jego nowego działania w moim życiu stało się rzucenie palenia. Pamiętam, że powiedziałam: »Panie Boże, jeśli rzeczywiście obdarzyłeś mnie mocą swojego Ducha, to proszę Cię, abym przestała palić papierosy«. I stała się rzecz niewiarygodna – w ciągu tygodnia rzuciłam palenie, które towarzyszyło mi przez 13 lat ".

Zachęcony tym "drobnym przykładem", chcę podzielić się własnym świadectwem o przebłysku Ducha w duchowym darze wiary. Był styczeń 1992 roku. Nowa władza państwowa słaba, a zło coraz mocniejsze. Trudno było się do tego przyzwyczaić. Samochód, dzisiaj narzędzie pracy a nie luksus, bez blokady skrzyni biegów i kierownicy, bez alarmu, zostawiłem nie za zamykaną bramą kościelnego parkingu, lecz – jak przez lata – na ulicy i poszedłem na naradę. O godzinie siedemnastej narada się skończyła, wyszedłem, patrzę a samochodu nie ma. Po zgłoszeniu kradzieży wracałem do domu autobusem, myśląc:"No cóż, teraz będziemy jeździć autobusem: na nabożeństwa, w odwiedziny do współwyznawców w domach, w szpitalu itp." Autobus zatrzymał się przed światłami na jednym z głównych skrzyżowań i oto otrzymałem nagłe, jak grom z jasnego nieba, natchnienie do modlitwy, pozbawionej formy liturgicznej i nawet bez "Amen ": "Boże, Ty nie musisz tego robić, ale możesz sprawić, by ten samochód się odnalazł". Ogarnął mnie wtedy niewysłowiony pokój. Nazajutrz wszedłem do naszego sekretariatu i jedna z sióstr mówi: "Co, samochód ukradli? ". Ja na to: " To nic, znajdzie się ". A potem refleksja: dlaczego ja tak mówię? Po kilku dniach otrzymałem wiadomość, że samochód jest do odebrania na policyjnym parkingu. Drobny przykład. Drobny przykład przebłysku Ducha w wierze cuda czyniącej.

Soli Deo gloria (Bogu jedynie chwała)!