W Trójcy Jedyny Drukuj Email
Autor: Kazimierz Muranty   
środa, 02 marca 2016 00:00

W rozważaniu tego tematu chodzi o właściwe ukazanie Boga, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego - w prawdziwym zróżnicowaniu, które jest przecież nierozerwalną jednością. W Biblii nie znajdziemy, inaczej niż o Wielkiej Nocy czy Zielonych Świętach, wzmianki o Trójcy Świętej. Słowo to zostało na biblijnej podstawie „wynalezione” przez Kościół. Otrzymawszy zaś stałe miejsce w tzw. „roku kościelnym”, już niejednego przyprawiło o zakłopotanie. Istnieje anegdota o pewnym duchownym, który w dniu święta Trójcy Świętej stanął przed swoją parafią i oświadczył, że chodzi o tak wielka tajemnicę, że on sam jej nie pojmuje i dlatego kazania „nie będzie”. Rzeczywiście, rzadko kiedy mówi się wyraźnie o Trójcy Świętej.

Pytanie, które się nasuwa się kaznodziei i z którego musi zdać sprawę sobie i swojej wspólnocie, brzmi: Kim jest ów Jezus Chrystus, którego ewangelię głosimy, w stosunku do wieczystego Boga? I w jakim stosunku do Ojca i Syna pozostaje Duch Święty?

Nie tylko pastorzy i katecheci spotykają się z tym pytaniem. Czyż nie pojawia się ono w codziennym życiu? Czy nie jest tak, że chrześcijanie często mylą czy zamieniają „Boga” na „Jezusa”? Czy to jest dozwolone, czy to wszystko jedno, do którego z nich się modlimy? Co odpowiadamy swoim dzieciom, gdy zadają nam pytanie: „Bóg to Bóg - ale kto to jest Jezus? Czy On też jest Bogiem?”

Nowy Testament daje świadectwo jedności Boga, Jezusa i Ducha Świętego. Czy nie należy ich jednak - opierając się na słowach Biblii - rozróżniać?

DWIE BŁĘDNE INTERPRETACJE

Nieporozumienia nie ominęły również historii teologii. Mówiono o „trzech osobach w jednej boskiej istności”. To doprowadziło do błędnego rozumienia, mianowicie do nauki „tryteizmu”, która twierdzi, że w gruncie rzeczy chodzi tu o trzy bóstwa. Najwidoczniej i Luter ujrzał się skonfrontowany z owym ciężkim zarzutem, że chrześcijaństwo oddaje cześć trzem bogom, gdyż powiada: „Dlatego Turcy i Żydzi powstają przeciwko nam i mówią, że nie ma bardziej zhańbionego ludu na ziemi niż chrześcijanie, którzy co prawda prawią kazania o jednym Bogu, a jednak modlą się do trzech”.

Drugą błędną interpretacją okazała się tzw. „nauka modalistyczna”, która twierdzi, że Ojciec, Syn i Duch to po prostu trzy następujące po sobie postacie jednego Boga, pod którymi kolejno ukazuje się On ludziom.

Obydwie błędne nauki pojawiają się również dziś wszędzie tam, gdzie zaczyna się spekulować na temat Trójjedynego Boga. Obie mało mają wspólnego z biblijną jednością Ojca, Syna i Ducha Świętego.

NIE ISTNIEJE BIBLIJNY DOGMAT O TRÓJEDYNYM BOGU

Cóż zatem wnosi Nowy Testament do całej tej dyskusji? Nie dostarcza nam żadnego dogmatu o Trójcy. Po prostu składa świadectwo o Trójcy w całym jej bogactwie i obfitości. Na przykład w liście do Hebrajczyków. Mówi on o współdziałaniu Ojca, Syna i Ducha Świętego w decydującym momencie - wtedy, gdy chodzi o podstawę wszelkiego zbawienia: „O ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego (albo: mocą wiecznego Ducha) ofiarował samego siebie bez skazy Bogu, oczyści sumienie nasze od martwych uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu” (Hebr. 9,14),

Na wypowiedź tę, mimo iż jest tak znacząca, stosunkowo mało zwraca się uwagi w rozważaniach o Trójcy. Ujawnia ona, że Duch Święty nie był bierny w czasie zastępczej, odkupicielskiej śmierci Jezusa, lecz brał czynny udział w tym wydarzeniu. Teolog Otto Michel powiada: „Duch Święty jest mocą, która dźwiga ofiarę Jezusa”.

Co mówią o Trójcy Świętej pozostałe pisma Nowego Testamentu? W rozumieniu tego problemu pomagają szczególnie niektóre listy apostoła Pawła i ewangelia św. Jana. Zarówno Paweł, jak i Jan myśleli i wierzyli kategoriami Trójcy, lecz oni również nie rozwinęli właściwej nauki trynitarnej, tj. nie nauczali o tym temacie w sposób dogmatyczny.

Co możemy wyczytać z pożegnalnych przemówień Jezusa w ewangelii św. Jana (rozdz. 14-16)? Duch Święty ma tutaj rysy wybitnie osobowe: nazywany jest Pocieszycielem (14.16. 26), On sam pośle Go do nas (16,7), aby pozostał z uczniami na wieki (14,16).

Co czyni Duch, z jakim zamiarem przychodzi? Przekona On świat o grzechu i o sprawiedliwości, i o sądzie (16,8), będzie nauczał i przypominał wszystko, co powiedział Jezus, i uwielbi Go (14,26; 16,14), wprowadzi On uczniów we wszelką prawdę i otworzy im oczy na to, co ma przyjść (l6,13).

A skąd bierze to wszystko ów Duch, który jest Duchem Prawdy? Nie będzie On mówić sam od siebie - powiada Jezus - lecz powie, cokolwiek usłyszy: „z mego weźmie i wam oznajmi. Wszystko, co ma Ojciec, moje jest” (l6,13-15).

DUCH ŚWIĘTY JAKO ZASTĘPCA CHRYSTUSA

Wszystko to ukazuje nam, że w gruncie rzeczy Duch Święty pojawia się jako zastępca Chrystusa na ziemi. Nie chce niczego, co mogłoby być przeciwne lub wykraczać poza Chrystusa. Działa w całkowitej z Nim zgodności. To On prowadzi dalej dzieło Chrystusa na ziemi. Jest On czymś w rodzaju „organu wykonawczego”. Rozpoznajemy tu jedność z Chrystusem, która jednakże nie jest równością. Można powiedzieć, że Duch posiada oryginalność.

Jak zatem opisuje apostoł Paweł wzajemny stosunek Ojca, Syna i Ducha? Duch Boga to jednoznacznie duch Jezusa Chrystusa, Syna: „Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego” (Rzym. 8,9). Bóg i wywyższony Jezus, chociaż jako osoby są u Pawła wyraźnie rozróżniane, widziane są razem ze względu na działanie.

Owo działanie Ojca i Syna odbywa się w mocy Ducha. Jedność w działaniu Chrystusa i Ducha dostrzegamy w wypowiedzi Pawła: „Pan jest Duchem” (2 Kor. 3,17). Jest to niejako

postawienie na równi Pana i Ducha. Jedność w działaniu Boga, Chrystusa i Ducha uwidoczniona jest, gdy Paweł pisze: „… aleście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego” (l Kor. 6,11).

BÓG I CHRYSTUS DZIAŁAJĄ WSPÓLNIE PRZEZ DUCHA

Bóg i Chrystus działają wspólnie poprzez Ducha i jako Duch. W Duchu są obecni oni sami: w życiu każdego chrześcijanina, w życiu wierzącej społeczności, w nabożeństwie.

Wynika z tego, że w spotkaniu Boga, Chrystusa i Ducha z wierzącym i ze wspólnotą chodzi koniec końców zawsze o jedno i to samo spotkanie, o jedno działanie samego Boga. Wspomnijmy chociażby trynitarnie sformułowane błogosławieństwo - pozdrowienie „Łaska Pana Jezusa Chrystusa i miłość Boga, i społeczność Ducha Świętego niech będzie z wami wszystkimi” (2 Kor. 13.13).

Podsumujmy zatem. Po pierwsze: Dzieła Trójcy są „na zewnątrz” niepodzielne (jest taka stara teologiczna zasada trynitarna: opera Trinitatis ad extra sunt indivisa). Innymi słowy: nie istnieją działania, które podejmuje tylko Ojciec, albo tylko Syn, albo tylko Duch, lecz zawsze działa, zawsze spotyka nas cały, Trójjedyny Bóg.

I po drugie: Nowy Testament mówi wyraźnie o jedności w stawaniu się objawienia. Biblia nie daje nauk filozoficznych. Nie chce ona pouczać o istnieniu Boga jako takiego i Jego najgłębszej naturze, o statycznej, spoczywającej w sobie istocie Trójjedynego Boga. „Wypowiedzi Nowego Testamentu nie są wycelowane na wewnętrzną, istotową trójjedność jako taką, lecz na jedność historii zbawienia Ojca, Syna i Ducha w zetknięciu z nami. Nie chodzi o Boga samego w sobie, lecz o Boga dla nas, takiego, jaki działał w nas w Duchu poprzez Jezusa od czego zależy rzeczywistość naszego zbawienia”. (Hans Küng)

SAM BÓG STWARZA CHRYSTUSOWI POSŁUCH POPRZEZ DUCHA

W tym kierunku zmierza to, co Marcin Luter mówi na temat Trójcy. Wykazał on pięknie, w jedność Ojca, Syna i Ducha ma charakter wynikający z historii zbawienia, że należy ją rozpatrywać z punktu widzenia objawienia Boga.

Bóg, wieczysty Pan i Stwórca, chwyta nas, swoje stworzenia, w niesłychanej gotowości darowania nam siebie samego, całej swojej miłości, ażeby przez nią doprowadzić nas do siebie. W jaki sposób oznajmia nam swoją niepojętą miłość? Otóż właśnie tak, że On - oddaje sam siebie. W Jego Synu objawia się Immanuel - „Bóg z nami”. Lutrowi topnieje serce, kiedy o tym mówi: „Nigdy nie poznalibyśmy łaskawości Ojca bez Pana Chrystusa. On zaś jest zwierciadłem Ojcowskiego serca; bez Niego dostrzegalibyśmy tylko zagniewanego i straszliwego sędziego”.

Abyśmy jednak mogli rozpoznać Jego dar, w wierze przywłaszczyć sobie Syna i w ten sposób otrzymać przygotowane dla nas odpuszczenie grzechów i żywot wieczny, do tego musi nam pomóc On sam. Gdy ludzie poznają Chrystusa, a Dobra Nowina znajduje wiarę - zawsze wtedy jest to dziełem samego Boga, który przy prowadza uczniów swojemu Synowi, stwarza wiarę Jego słowu i buduje Kościół.

Dopiero przez to, że Bóg sam stwarza posłuch Chrystusowi, dokonuje się Jego objawienie, które przynosi owoc. To zaś oznacza, że sam Bóg poprzez swego Ducha oświeca serca. On dał nam Syna, „lecz i o Chrystusie nic byśmy nie wiedzieli, gdyby to nie zostało objawione przez Ducha Świętego”.

MNIEJ CHODZI O ZASADY, NIŻ O CHWAŁĘ

Temat o Trójcy Świętej jest okazją do przypomnienia sobie, że Trójca była pierwotnie nie tyle przedmiotem teoretycznych spekulacji, ile wyznania i wysławiania Bożej chwały. Innymi słowy: biblijne świadectwo ma za cel raczej nie dogmaty, a doksologię. Dla nas oznacza to mniej zasad a więcej chwały dla Boga!

Chętnie przebywam w Zborze, gdy się modli, gdy wychwala, że żyje z Ojca i z Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Cieszę się ze skarbca pieśni, które wspólnota ma do tego celu w ręku i w sercu.

Kościół wychwala Trójjedynego Boga. On jest tym, którym Kościół żyje, do którego się modli. Ojciec, Syn i Duch Święty: dawca wszystkich błogosławieństw, adresat naszych próśb i naszej chwały. Dla mnie studiowanie prawdy o Trójcy Świętej oznacza zdumiewanie się w obliczu jej tajemnicy.