Twoje miłowanie Drukuj Email
Autor: Zand   
poniedziałek, 14 września 2009 09:22

Kiedy upadł, Bóg schylał się nisko, brał go na swoje barki i niósł na plecach, aż nogi były znowu na tyle silne, by mógł powstać i iść. Kiedy ustawał w słońcu południa, gasił jego pragnienie wodą z górskiego strumyka, zostawiał mu chleb rozłamany i rybę, czasem miód. Gdy łódź jego życia pogrążała się w otchłani przeciwności i po raz kolejny za bardzo oddalał od brzegu: nocnym słupem ognia – latarnią wśród sztormów – wskazywał mu drogę do siebie.

Po każdej burzy życia układał dla niego tęczę na nieboskłonie, a kiedy dotarł do kresu wędrówki, sam wyszedł mu naprzeciw i wziął w swoje ramiona. Choć Jego szata była lśniąco biała, a oczy płonęły jak ogień - poznał go od razu... po łamaniu chleba…

Link do tekstu piosenki i chwytów gitarowych: http://www.spiewnik.gower.pl/twoje_milowanie.html