| Prowokacje muzyczne cz.2 |
|
|
| Autor: Bartek Pielak | |
| środa, 01 kwietnia 2009 21:07 | |
|
Zanim zgodnie z obietnicą przejdę do współczesnych wykonawców chrześcijańskich sięgających do hymnów, przyznam się szczerze: niegdyś miałem dość szorstkie podejście do Śpiewnika Pielgrzyma. Śpiewanie tych pieśni traktowałem jako konieczność: „Skoro pastor i starsi je lubią, no to niech im będzie”. Mój sposób myślenia uległ zasadniczej zmianie dość przypadkowo: zacząłem kompletować dyskografię Crystal Lewis i, ku swemu zdziwieniu, znalazłem wśród jaj płyt Hymns My Life (1995) – zbiór kilkunastu kościelnych hymnów. Album, pomimo dość klasycznych aranżacji, bardzo mi się spodobał i właśnie dzięki niemu odkryłem ogromną duchową oraz muzyczną wartość tkwiącą w hymnach. Zdziwiły mnie ciepłe słowa Crystal na temat tych utworów, każdy poprzedzony był wersetem, komentarzem lub wspomnieniem. Dowiedziałem się, że śpiewała je i grała od dziecka nie tylko w zborze swojego ojca, lecz także w domu; towarzyszyły jej w ważnych momentach życia. Zainteresowałem się więc pieśniami z naszego Śpiewnika Pielgrzyma i nagle z zaangażowaniem śpiewałem Tak jakim jestem (ŚP 213) czy Bądź wola Twoja (ŚP 321) – obie pieśni znajdują się właśnie we wspomnianym albumie – a także dopytywałem się, czy ta lub inna pieśń przetłumaczona jest na język polski. Niewątpliwie, ze Śpiewnikiem Pielgrzyma w ręku i zapałem w oczach musiałem być dla wielu dość nieoczekiwanym widokiem. Kolejną kolekcją hymnów, która wpadła mi w ręce, była płyta Hymns – a Place of Worship (2000) męskiego kwartetu 4HIM. Jak żaden inny album tego zespołu nie rzucił mnie na kolana, tak ten uważam za perełkę. Wszystkie pieśni nie dość, że wspaniale są zaśpiewane, to w dodatku pochodzą z warsztatu świetnego producenta, Michaela Omartiana. Właśnie dzięki niemu aranżacyjnie udało się zachować idealną równowagę między z natury majestatycznymi hymnami a potrzebami współczesnego słuchacza. Raz klasycyzująco, raz lekko popowo, raz nieco irlandzko – wszystko odpowiednio i profesjonalnie dozowane. Moje ulubione utwory to The Solid Rock, Be Thou My Vision i Fairest Lord Jesus (Przekrasny Jezu, ŚP 21) Dłuższy czas nic się nie działo w dziedzinie hymnów na rynku muzyki chrześcijańskiej, już nawet zacząłem się rozglądać za jakąś starszą lub klasyczną produkcją, gdy zaskoczyła mnie wieść, iż Amy Grant z okazji 20. rocznicy debiutu wydaje okolicznościowy album z hymnami właśnie. Płyta Legacy – Hymns & Faith ukazała się wiosna 2002 r. i od razu podbiła mi serce. Nie tylko dlatego, że darzę tę wokalistkę wielkim sentymentem, pomimo jej kontrowersyjności (pisałem o tym m. in. w numerze 11-12/99). Piękna barwa głosu, ciekawe aranżacje i świetna realizacja dźwięku to główne atuty tej płyty. Jest to wspólne dzieło producentów Amy z dawnych lat: Michaela Blantona i Browna Bannistera, oraz jej obecnego, drugiego męża, Vince'a Gilla. Trudno jednoznacznie określić styl muzyczny tej płyty, daje się odczuć przede wszystkim posmak country i Irlandii. Ciekawe, iż za radą producentów Amy Grant umieściła na płycie oprócz hymnów cztery nowe utwory, świetnie wtapiające się w całość. Ulubione piosenki? Softly and Tenderly, Come Thou Fount of Every Blessing, Fairest Lord Jesus i Imagine (jedna z nowych kompozycji). Jakby radości było nie dość, zdobyłem specjalną edycję zawierającą płytę DVD, na której można zobaczyć urywki z pracy w studiu, wywiady z producentami i muzykami oraz z samą Amy Grant. To nie koniec niespodzianek. Jesienią 2002 r. ukazała się nowa płyta Crystal Lewis Holy Holy Holy, jej drugi album poświęcony hymnom. W zasadzie nie wiedziałem, czego się po niej spodziewać. Zaskoczenie było całkowite. Nawet sobie nie wyobrażałem, że płytę z „pielgrzymami” można tak nagrać. Kolejny raz Crystal dała się poznać jako wokalistka kreatywna i elastyczna. Tematem przewodnim albumu jest hymn tytułowy, zresztą jeden z moich ulubionych – Święty, święty, święty (ŚP 24). Od samego początku robi się nowatorsko, pachnie klimatami z Fearless (2000) – nic dziwnego, począwszy od tego albumu Crystal współpracuje z tym samym muzykiem, teraz już producentem, Jyro Xhanem. Nie dane jest nam jednak zanurzyć się w świat nowatorskiej interpretacji; co jakiś czas wracamy do klasyki – cała płyta jest umiejętną przeplatanką tradycji i współczesności. Oprócz tego, chyba po raz pierwszy w przypadku tej wokalistki, zaangażowano mocne i wyraźne chórki, co ogromnie wzbogaciło O Happy Day i Jesus Paid It All. Za absolutne rewelacje uważam żwawe When The Roll Is Called Up Yonder, tajemnicze His Eye Is On A Sparrow, za perełkę zaś piękną wspólną kompozycję Crystal Lewis i Jyro Xhana Wisdom of Tenderness. Oto moje (nie?) skromne zdanie: ci, którzy cenią Crystal, tylko się utwierdzą w tym, że to niepowtarzalna i niepodrabialna artystka; ci natomiast, którzy jej nie lubią, otrzymają kolejną szansę, by się do niej przekonać. Na zakończenie podzielę się z Wami marzeniem: chciałbym, aby w Polsce ukazała się kiedyś płyta czerpiąca z bogactwa protestanckich hymnów. Kto się odważy... Czy w ogóle? Będę cierpliwie czekać... i modlić się. Tymczasem całym sercem polecam tę muzykę. Macie niepowtarzalną szansę, by albo pierwszy raz, albo na nowo pokochać pieśni ze Śpiewnika Pielgrzyma.
|


















