Pokuta Drukuj Email
Autor: Georg Steinberger   
czwartek, 23 lutego 2017 00:00

Mówiąc własnymi słowami moglibyśmy powiedzieć: wystaw swoją garderobę, swoją spiżarnię, swój interes i swoje relacje z ludźmi na światło Boże. Niech dobry owoc pokuty przejawi się w tym, że te cztery dziedziny twojego życia, urządzisz na Boże upodobanie i dla dobra bliźnich.

Jak wiele dzisiejszych dzieci Bożych tego nie uczyniło!

Dlatego bez przerwy wywołują zgorszenie ludzi tego świata i muszą być ciągle na nowo strofowani przez swoich duszpasterzy. Wydaje im się śmiesznym i małostkowym, że pokuta musi rozpoczynać się przy szafie z odzieżą. Że zajmuje się jedzeniem, że kontroluje rachunki i porządkuje sposób obchodzenia się z ludźmi. A jednak, jeśli pokuta nie uporządkuje tej sfery życia na sposób Boży, będzie w niej ciągle panował nieład i będzie to przyczyną upadku tak, że nie będziemy mogli być dla świata świadectwem prawdziwości słów naszego Pana: "Oto wszystko nowym czynię" Jan Chrzciciel w swoim zwiastowaniu posunął się jeszcze głębiej. Wiedział on, gdzie tkwi największe zło. Największym problemem wszystkich ludzi jest zranione przez grzech i splamione sumienie. Czytamy, że ludzie wyznawali swoje grzechy( Mk 1,5). A to jest dowodem na to, że były one ujawniane. Nasze sumienie jest cząstką sprawiedliwości Bożej, świętą pozostałością człowieka, stworzonego na wyobrażenie Boże, wewnątrz nas. Każdy pragnący pokoju musi uniżyć się przed Nim, słuchać Jego głosu i spełniać Jego wymagania. Każdy kto się nawrócił, musi przede wszystkim pozwolić swemu sumieniu, by mogło korzystać z należnych mu praw. Dlatego kazanie pokuty zawsze zwraca się do uwięzionego sumienia, by doszło do "swoich praw". Wyzwolone sumienie otwiera od wewnątrz bramy stojącemu na zewnątrz "pomocnikowi". Człowiek zostaje przezwyciężony, jego sprzeciw załamuje się. Ta twierdza dostaje się jakby między dwa ognie: z zewnątrz kazanie pokuty, od wewnątrz potężny odzew sumienia. Przeciwko grzesznikowi stają więc dwaj świadkowie, a on zostaje bez wymówki. W taki sposób dochodzi do pokuty, lub przynajmniej do jej pierwszego kroku. Co jest pierwszym krokiem pokuty ? W Przypowieściach 28:13 czytamy:

"Kto ukrywa występki, nie ma powodzenia, lecz kto je wyznaje i porzuca, dostępuje miłosierdzia" .

Tak więc biblijna droga to wyznanie i porzucenie grzechu. W wielu wypadkach nie można wcale zerwać z grzechem lub mówiąc dokładniej - grzech nie zerwie z nami, dopóki nie zostanie on wyznany. Grzech, który popełniamy wychodzi na początku w postaci pożądliwości z naszego serca, kiedy natomiast zostanie wykonany, wraca z powrotem w postaci ciężaru na naszym sumieniu. Kiedy potem zostaje zatajony staje się ciemnym punktem, do którego wróg w trudnych godzinach przykłada swój hebel zwątpienia i wszystko doprowadza do chwiejności, a nawet poddaje w wątpliwość nasze doświadczenie wiary. Bracia Józefa świadomie utrzymywali między sobą a swoim ojcem pewne kłamstwo, które stało się dla nich "straszydłem". Prześladowało ich nawet po wielu latach, gdy przybyli do Egiptu po żywność. Mówili: - To są skutki naszego grzechu przeciwko Józefowi (1 Moj.42.21 ).

Nie wystarczyło, że między sobą uznali się winnymi. Musieli wyznać grzech i pokutować, a wtedy dopiero uwolnili się od tego "straszydła". Job powiedział: "Żałuję i pokutuję" (Job 42,6).

Jak wielu żałuje w swoim sercu i nawet przeklina samych siebie z powodu grzechu jaki popełnili. Wyznają go przed Bogiem, przyznają się do winy i mówią że są najgorszymi, ale pokutują dopiero wtedy, gdy wyznają także ludziom wobec których zgrzeszyli. Do całości przebaczenia należy także przebaczenie ze strony ludzi, wobec których zawiniliśmy. Także w ich sercach musi zostać zgładzone wspomnienie naszego grzechu. A to dzieje się przez wyznanie.

"Toruj ścieżkę, usuwaj kamienie .... Oto nadchodzi twoje zbawienie"(Iz. 62.10,11).

Może usunąłeś dziewięćdziesiąt dziewięć kamieni ze swojej ścieżki, ale jeden ten najcięższy i największy, pozostawiłeś i ukryłeś. To nie jest właściwa pokuta. W ten sposób istnieje przeszkoda, dla której zbawienie nie może do ciebie przyjść. Kiedy lud Izraela wędrował do ziemi swego odpoczynku, pierwszą rzeczą którą zrobili wchodząc do niej było poddanie się obrzezaniu. Dopiero potem Bóg mógł wydać świadectwo: "Dzisiaj zdjąłem z was hańbę Egiptu". Potem mogli obchodzić święto paschy, spożywając zboże tego kraju.

Być może wszedłeś na drogę naśladowania Jezusa, mając na sobie ową "hańbę Egiptu", lecz nie możesz radować się z krwi Baranka. Nie możesz spożywać Chleba Życia, którym jest Jezus. Nie potrafisz odnieść zwycięstw nad swoimi wrodzonymi namiętnościami, jeśli nie zostaną z ciebie zdjęte grzechy, którymi splamiłeś się w swoim wcześniejszym życiu. Dzieje się to przez wyznanie grzechu i naprawienie wyrządzonych krzywd. Jeśli odważymy się przyznać do naszych grzechów, stwierdzimy niebawem, że również Bóg przyznaje się do swego przebaczenia (1 J. 1,9 , Przyp. 28,13-14 3 Moj. 5,20-26).

Przeszkodą z powodu której wielu nie może znaleźć pokoju, jest przede wszystkim to, że nie zostaje odrzucone zło pochodzące z przeszłości lub zło, z którym jesteśmy związani teraz.

Artykuł udostępniamy dzięki uprzejmości redaktora miesięcznika Kościoła Chrystusowego w Kołobrzegu "Kiedyś dalecy, teraz sobie bliscy"