Dla niezamężnych i nieżonatych Drukuj Email
Autor: Billy Joe Daugherty   
niedziela, 19 czerwca 2016 20:00

Jak znaleźć odpowiedniego współmałżonka?

Dobre chrześcijańskie małżeństwa tworzą chrześcijanie żyjący w bliskiej społeczności z Bogiem. "Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane" (Mt 6,33). Słowa te Jezus skierował głównie do ludzi, którzy nie służyli Bogu, ale uganiali się za pieniędzmi, prestiżem i rozkoszami życia. Wszystko w ich życiu ich życiu "kręciło się" wokół przedmiotów, dlatego Jezus ich napomniał: "Nie gońcie za tymi rzeczami, ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego, a wtedy wszystko, czego potrzebujecie zostanie wam dodane". Tak więc, dla nas, chrześcijan, najważniejszą sprawą w życiu jest "szukanie Królestwa".

Ta sama zasada dotyczy sprawy znalezienia męża czy żony. Jeżeli przede wszystkim szukasz Boga, On postawi przed tobą odpowiednią osobę, z którą możesz związać swój los. Jeśli pozwolisz, aby w twoim życiu najważniejszą pozycję zajął Bóg, wtedy znajdziesz się w najlepszej z możliwych sytuacji, aby spotkać tę jedyną właściwą osobę i nawiązać z nią znajomość, która doprowadzi was do zawarcia trwałego związku małżeńskiego.

Zbyt często ludzie bardziej zainteresowani są szukaniem współmałżonka niż Boga. Ale jeśli będziesz żyć dla Boga, On postawi na twojej drodze właściwą osobę. Spotkasz kogoś takiego, kto także pragnie przede wszystkim być blisko Stwórcy.

Randki

Bóg wyraźnie zabrania nam wiązania się z ludźmi niewierzącymi: "Nie chodźcie w jednym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; a ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący" (2Kor 6,14-18).

Zanim zaczniesz spotykać się z kimś niewierzącym i zaangażujesz się na tyle, żeby podjąć decyzję o małżeństwie, pamiętaj, że nie każda randka kończy się małżeństwem, ale każde małżeństwo zaczyna się od randki.

Możliwe jest, że jeśli zaczniesz się spotykać z "Kananejczykiem", w końcu się w nim zakochasz. Biblia, a szczególnie Stary Testament, mówi o tym bardzo klarownie. W Izraelu istniał wyraźny zakaz zawierania małżeństw z mieszkańcami Kanaanu. Zawsze gdy Izraelici łamali ten zakaz, zaczynali też oddawać cześć obcym bogom.

Bóg miał konkretny cel, gdy zabronił chrześcijanom wchodzenia w związki z niewierzącymi. On chce, aby chrześcijańskie małżeństwo było dla świata niepodważalnym świadectwem. Wielu chrześcijan poślubia osoby niewierzące w nadziei, że zmienią się one po ślubie, a potem całymi latami cierpią z powodu rozczarowania. Powinieneś wpoić tę zasadę swoim córkom i synom.

Nie dyskryminujemy niewierzących, ani też ich nie odrzucamy jako ludzi. Nie wolno nam jednak ich poślubiać! Zamiast wstępowania z nimi w małżeńskie związki, módlmy się o to, aby poznali Chrystusa.

Kiedy dwoje ludzi chce się pobrać, jedno z najważniejszych pytań jakie im wtedy zadaję, brzmi: Czy twój wybranek lub wybranka jest odrodzonym chrześcijaninem? Czy czyta Biblię? Czy modli się w Duchu Świętym? Czy ma trwałą społeczność z Bogiem? Czy jego lub jej oddanie Bogu wynika z własnego wyboru, czy też jest prezentem dla ciebie?

Jeśli ktoś szuka życiowego partnera, powinien rozglądać się za kimś, dla kogo również najważniejszy w życiu jest Bóg, bo jeśli nieustannie musiałby swego małżonka do szukania Boga zachęcać, sam prawdopodobnie szybko straci zapał do utrzymywania bliskiej społeczności z Bogiem. Dlatego trzeba, byś spotykał się z osobą, która podjęła już decyzję służenia Bogu, bez względu na to, czy ją poślubisz, czy też nie.

Składanie świadectwa - pretekst dla randki z osobą niewierzącą

Czasami młodzi ludzie, żeby usprawiedliwić fakt umawiania się na randki z niewierzącymi, tłumaczą się "potrzebą składania świadectwa". Widziałem jednak wiele razy, jak takie działanie przynosi odwrotne od oczekiwanych rezultaty.

Kilka lat temu moja żona Sharon modliła się z pewną młodą kobietą, która spotykała się z niewierzącym człowiekiem, ponieważ chciała przez swoje świadectwo zbliżyć go do Boga.

Po jakichś dwóch-trzech miesiącach tych spotkań, młodzi ludzie pokochali się i postanowili się pobrać. Jednak owa dziewczyna przyszła prosić o modlitwę, ponieważ nie do końca była pewna swej decyzji. Cierpiała przy tym bardzo głęboko, gdyż jej narzeczony nie był człowiekiem zbawionym przez wiarę w Jezusa.

Mimo że decyzja o ślubie już zapadła, Sharon poradziła jej tak: "Nie zamykaj za sobą tych drzwi, mimo że już ogłosiliście swoje zaręczyny. Być może masz wyjść za mąż za tydzień, jutro, czy nawet dzisiaj, ale ta klamka jeszcze przecież nie zapadła. Możesz to zmienić". Potem Sharon zapytała: "Czy zwlekałaś z tą decyzją zbyt długo?"

Dziewczyna popadła w grzech z powodu zażyłości, którą zapoczątkowały dobre intencje, a potem zaplątała się tak bardzo, że nie potrafiła się już wyplątać. Nie chciała urazić tego chłopaka świadcząc mu o Bogu, a mimo to bardzo długo nie zdawała sobie sprawy z tego, że ich związek nie był właściwy.

Wielu ludzi sądzi, że będą mogli tej drugiej osobie opowiedzieć o Chrystusie i czekają na ten właściwy moment. Ale zanim taki moment nadejdzie, często są już zakochani w kimś, kto nie kocha Boga. Jest to bardzo niebezpieczna sytuacja.

Bóg chce, abyśmy mówili innym ludziom o zbawieniu, jednakże randki wierzących osób z niewierzącymi nie są właściwym sposobem przekazywania tego przesłania. Jeśli spotykasz się z kimś przez dłuższy czas, zaczynasz w końcu akceptować wszystko, co tej osoby dotyczy.

Nie musisz umawiać się z wieloma osobami, żeby znaleźć tę jedną właściwą. Randkowanie dla samego randkowania wcale nie jest konieczne. Spotkałem mnóstwo ludzi, którzy umawiali się coraz to z kimś innym, ale w końcu doszli do wniosku, że to nie miało sensu, że było tylko grą. Wielokrotnie przeżywali zranienie i rozczarowanie. W końcu doszli do punktu, w którym stwierdzili, że jedynie Bóg może postawić na ich drodze osobę, z którą spędzą resztę życia.

Sam na sam czy w obecności innych?

Jeśli jesteś nastolatkiem, chcę cię zachęcić do spotkań z interesującą cię osobą w grupie przyjaciół, albo do randek we czworo. Chodzenie na randki to wymysł naszej zachodniej kultury (w Biblii nie ma o tym nawet wzmianki), a ma być czasem nawiązywania znajomości, rozwijania charakteru i kontaktów towarzyskich. Jeśli "przyjaźnisz" się z osobą płci przeciwnej, istnieje kilka takich dziedzin w twoim życiu, które mógłbyś rozwinąć dzięki spotkaniom z tą osobą. Ale jeśli głównym kontaktów ich celem ma być rzeczywiście kształtowanie charakteru, zdobywanie umiejętności towarzyskich i rozwijania więzi z innymi, obecność innych osób nie będzie stanowiła żadnego problemu.

Kiedy po raz pierwszy zjawiłem się na uniwersytecie, nie miałem pojęcia o tym, czym są zbiorowe randki. Nigdy wcześniej o nich nie słyszałem. Dwoje ludzi, zamiast wybrać się gdzieś samotnie, zbiera grupę przyjaciół i udaję się gdzieś razem z nimi. Czasami w takiej grupie jest nawet pięciu czy sześciu chłopaków i np. siedem do dziewięciu dziewcząt. Innymi słowy, wszyscy idą gdzieś razem i wspólnie coś przeżywają. Jest to zupełnie naturalne w przeciwieństwie do obowiązującej sztampy randkowania we dwoje .Młodzi zainteresowani sobą ludzie mogą się poznawać w szerszej społecznej scenerii, mogą się ze sobą przyjaźnić.

Wielu młodych ludzi nie ma żadnych przyjaciół wśród osób płci przeciwnej. Postrzegają przedstawicieli płci przeciwnej przede wszystkim jako potencjalnych uczestników związków jednoznacznie męsko-damskich. Tymczasem dobrze jest nawiązywać kontakty, które będą po prostu kontaktami przyjacielskimi, bez angażowania się w sensie romansowym.

Unikaj spotkań sam na sam, albo romantycznych spacerów we dwoje w pustym parku. Może się zastanawiasz, czy aby przypadkiem sobie trochę nie żartuję? Nie, mówię bardzo poważnie. Jeżeli sądzisz, że nie doznasz żadnych pokus zostając sam na sam z chłopakiem albo dziewczyną w piękną, księżycową noc, po prostu się mylisz. Chcę ci powiedzieć, że diabeł zawsze znajdzie odpowiednią chwilę i przygotuje właściwą scenerię, żeby poruszyć twoje emocje i wzbudzić pragnienia, w wyniku czego zrobisz rzeczy, których wolałbyś uniknąć. Najlepszym sposobem by do tego nie doszło, jest unikanie podobnych sytuacji.

Spotkania w grupie, wspólne wypady są piękne i powinniśmy organizować ich tak wiele, jak to tylko możliwe. Randki we dwoje mogą zaś łatwo doprowadzić do grzechu. Nieważne jak mocną masz wiarę, i tak potrzebujesz Bożej siły i ochrony, którą zapewnia właśnie obecność innych osób na spotkaniu.

Przebywanie ze sobą sam na sam to norma obowiązująca w tym świecie, "wszyscy tak robią". Ale my, chrześcijanie, nie musimy chodzić na randki tylko dlatego, że robią to inni. Wspólne wypady zakochanych w gronie przyjaciół, chociaż mogą być przez ludzi niewierzących uważane za coś dziwnego, są dla nas, chrześcijan, ochroną przed grzechem.

Podsumowując: unikaj pokus, a one będą unikać ciebie. Bóg błogosławić cię będzie w twoim panieństwie lub kawalerstwie.

Billy Joe Daugherty
Opracowała Agnieszka Gocłowska
na podstawie artykułu "For Singles", Church Growth, Summer 1997, s. 10-11.

Za zezwoleniem redaktora czasopisma „Chrześcijanin”