Albo - albo... Drukuj Email
Autor: Edward Czajko   
piątek, 07 lipca 2017 00:00

A przystąpiwszy Elijasz do wszystkiego ludu, rzeki: I długoż będziecie chramać na obie strony? Jeśli Pan jest Bogiem, idźcież za Nim... A tak wzięli cielca, którego im dał, a zgotowawszy wzywali imienia Baalowego od poranku aż do południa, mówiąc: O Baalu, wysłuchaj nas! Ale nie było głosu, ani kto by odpowiedział.

I stało się, gdy był czas sprawowania ofiary śniednej, przystąpił Elijasz prorok, i rzekł: Panie, Boże Abrahama, Izaaka i Izraela! dziś niech poznają, żeś ty jest Bogiem w Izraelu,, a jam sługa twój, a żem według słowa twego uczynił to wszystko. Wysłuchaj mię, Panie, wysłuchaj mię, abym -poznał ten lud, żeś ty, Panie, jest Bogiem, gdybyś zaś nawrócił serca ich. Tedy spadł ogień Pański i pożarł całopalenie, i drwa, i kamienie, i proch; a wodę, która była w rowie, wysuszył. Co gdy ujrzał wszystek lud, upadli na oblicze swe, i rzekli: Pan jest Bogiem, Pan ci jest Bogiem.
(1Krl 18,21,26.36-39).

"I DŁUGO BĘDZIECIE CHRAMAĆ NA OBIE STRONY?". Słowa te zostały wypowiedziane w przełomowej, pod pewnym względem, chwili w życiu ludu Bożego okresu Starego Przymierza. Wypowiedział je Eliasz, jeden z największych proroków Starego Testamentu. Jedynie on spośród proroków nie oglądając śmierci - jak podaje nam tekst biblijny - przeniesiony został w ognistym wozie do nieba. Tylko jemu, obok Mojżesza dane było stanąć u boku naszego Pana na Górze Przemienienia. Do pełnienia misji prorockiej powołał Bóg Eliasza w tym czasie, kiedy odstępstwo Izraela osiągnęło chyba swój szczyt. Oto w Izraelu, północnej części niegdyś jednolitego królestwa Salomona, panują król - odstępca Achab i poganka Jezabela, główna inspiratorka niezbożnych czynów króla. Głównie w wyniku przeklętej aktywności królowej lud Boży został sprowadzony na drogę bałwochwalstwa.

Ale jak w każdej, nawet odstępczej społeczności Bóg ma Swoje dzieci, tak w Izraelu również Pan "zachował sobie siedem tysięcy tych, których kolana nie kłaniały się Baalowi". A przede wszystkim w tej ciemnej chwili dziejowej Bóg miał Swego proroka, który dla swoich czasów i swojej generacji był "światłością, która w ciemności świeci". Tym prorokiem, jak powiedzieliśmy, był Eliasz, który miał odwagę i tyle duchowej mocy, aby w imię Boże sprzeciwić się bezbożnej parze królewskiej, wytknąć jej grzech oraz wystąpić przeciwko setkom proroków Baala. Ta odwaga i moc duchowa przychodzi tylko wtedy, gdy Swoje wybrane narzędzie ogarnie Bóg ogniem Swego Ducha. W mocy tegoż Ducha wystąpił prorok Pana, by rozprawić się ze sługami Baala; stanął na górze Karmel przed ludem zaprzedanym w duchową niewolę i rzucił to wyzwanie: "Jak długo będziecie kuleć na obie strony? Jeśli Pan jest Bogiem, idźcież za Nim". To wyzwanie wymagało jasnej, konkretnej decyzji.

Słowo to zostało skierowane do społeczności, która miała dobry początek. Był to lud szczególny. Potomkowie wielkich ojców wiary! Ich przeszłość pełna była mocarnych czynów Boga. Wyprowadzeni niegdyś z domu niewoli, doznali szczególnej opieki Pana! "Wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu" - jak pisze po wielu stuleciach apostoł Paweł. A mimo to obecnie żyją naprawdę bez Boga. Żyją jak czciciele Baala, odstępcy, ludzie pokładający ufność w fałszywych bogach. Od takiej to kategorii ludzi żąda prorok napełniony Duchem Boga Żywego, podjęcia decyzji stanięcia po Bożej stronie.

A jak jest z tobą, drogi przyjacielu? Czy stoisz naprawdę po Bożej stronie? Czy przeżyłeś ów błogosławiony moment osobistego spotkania z Bogiem? Czy raczej jesteś dziedzicem tylko wspaniałej przeszłości? Gdy na podstawie tego rozdziału Pisma przemawiałem kiedyś do młodego pokolenia własnego środowiska kościelnego, powiedziałem: „Jesteście wychowani w domach rodziców wierzących, w atmosferze Słowa Bożego i modlitwy; od najmłodszych lat słuchacie Słowa Bożego na nabożeństwach Zboru. Pamiętajcie, wiara waszych rodziców was nie zbawi. Wiarę zbawczą może być tylko wasza osobista wiara, wasze osobiste zaufanie Jezusowi Chrystusowi". Dzięki Bogu za to, że to osobiste, rzeczywiste spotkanie z Bogiem ma i dzisiaj miejsce. "Chrześcijanie nie rodzą się, chrześcijanie się stają"! Warto pod tym kątem widzenia skontrolować swoje życie.

Wszyscy tutaj zgromadzeni jesteśmy teoretycznie chrześcijanami, boć przecież w kraju o dziesięciowiekowej tradycji chrześcijańskiej żyjemy. Ale nie o teorię chodzi. Idzie o to czy przeżyłeś to, drogi przyjacielu, co nazywa się "grzechów odpuszczeniem, żywotem i zbawieniem", że skorzystam ze znanego powiedzenia. Czy z łaski Bożej przez wiarę, jako czyn myśli, serca i woli, przestałeś już "kuleć na obie strony", a zacząłeś służyć Bogu, jako Jego dziecię w społeczności Jego Kościoła? " Żaden sługa nie może dwom panom służyć... Nie możecie Bogu służyć i mamonie". "Nie każdy, który do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebiosach. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im wyznam: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie" (Mt 7,21-23) powiedział Jezus! Wstrząsające słowa! Prorokowaliśmy w Twoim imieniu! Wypędzaliśmy demony! Wygłaszaliśmy kazania i odprawialiśmy uroczyste nabożeństwa! Czynili wiele wspaniałych rzeczy, ale nigdy nie byli zbawieni! Biblia mówi: "Czyńcie pewnym wasze powołanie i wybranie!". Czy jesteśmy pewni, czy jesteś pewny?

Mówię wiele o osobistym, indywidualnym spotkaniu człowieka z Bogiem, zdając sobie sprawę z tego, że pewne nowe definicje ewangelizacji nie mają wcale na myśli pozyskiwania ludzi, jako jednostek, dla Jezusa Chrystusa. Ich autorzy powiadają nam: "Odkupienie świata nie polega na zdobywaniu dusz dla Chrystusa. Nie ma indywidualnego zbawienia. Zbawienie ma więcej do czynienia z całym społeczeństwem niż z pojedynczą duszą. Współczesna ewangelizacja musi przejść od nawracania jednostek do ewangelizowania struktur społecznych". Nie możemy przyjąć takiej definicji ewangelizacji. Ewangelizacja pociąga, oczywiście, za sobą skutki w dziedzinie społecznej, ale jej pierwszorzędnym zadaniem jest doprowadzenie każdego człowieka do osobistej konfrontacji z Jezusem Chrystusem. "Każdy swoje własne brzemię poniesie" - czytamy w Nowym Testamencie. Musisz być pewny, iż jesteś dziecięciem Bożym!

"O BAALU, WYSŁUCHAJ NAS! Ale nie było głosu, ani kto by odpowiedział". To słowo przypomina nam o tym, że także dzisiejszy człowiek posiada fałszywych bogów. I dzisiaj kłania się złotemu cielcowi. Zdawałoby się, że wszystko zdobył i wszystko ma, a jakże jest biedny i nieszczęśliwy. Jakże samotny w tłumie. Albowiem fałszywi bogowie zawodzą, kruche fundamenty pękają. Fałszywa religia nigdy nie rozwiąże istotnych problemów naszej duszy i naszego ciała.
Jesteśmy szczęśliwi, iż możemy zaświadczyć, że istnieje dobra nowina, którą usłyszeliśmy i która przekształciła, i przekształca nasze życie. Istnieje prawdziwy fundament, który nigdy nie runie. Tym fundamentem jest Jezus Chrystus. On ma być centrum naszego życia, gdyż upodobało się Bogu uczynić Go jedynym pośrednikiem zbawienia: "Nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12), oprócz imienia Jezusa Chrystusa. Zwiastujemy Chrystusa, który umarł za grzechy nasze. Głosimy o tym, że na krzyżu został osądzony nasz grzech; to, na co człowiek "zasłużył" (zasłużył na śmierć) spotkało naszego Zbawiciela. On niewinny i nieskalany Baranek Boży "stał się za nas grzechem, abyśmy my stali się sprawiedliwością Bożą w Nim". Zwiastujemy także Chrystusa, który zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia. "Bóg umarł, myśmy Go zabili", ale dnia trzeciego zmartwychwstał według Pism. Wbrew temu, co się ostatnio zaczyna głosić w niektórych kręgach teologicznych, wierzymy, modlimy się i mamy społeczność z Bogiem Żywym. I gdy w wierze przychodzimy do Niego, to możemy być pewni, że usłyszymy i głos, i odpowiedź na nasze modlitwy. Jeśli nie przekonaliśmy się jeszcze o tym, to najlepsza dzisiaj okazja, aby tej prawdy doświadczyć.

MOWA O DOŚWIADCZENIU prowadzi nas do trzeciej myśli naszego zwiastowania. Możemy Boga praktycznie doświadczyć, możemy przeżyć spotkanie z Nim. Moc Jego może objawić się w naszym życiu. Popatrzmy na Eliasza. Wypowiedział prostą modlitwę wiary: "Panie, Boże Abrahama, Izaaka i Izraela! dziś niech poznają, żeś ty jest Bogiem... Wysłuchaj mię, Panie. A spadł ogień Pański".
Możemy Boga doświadczyć w tym, co się nazywa przebaczeniem grzechów. Grzech - słowo dzisiaj niepopularne. Wolimy mówić raczej o pomyłkach życiowych, skłonnościach natury czy złych cechach charakteru. Biblia nasz stan duchowego wyobcowania od Boga i jego skutki nazywa krótko grzechem. Jakże zatruwa grzech naszą duszę, jakże niweczy życie jednostek i społeczności! Ale możemy mieć wyjście z sytuacji grzechu. To jest radosna wieść. Bóg chce nam przebaczyć! Jeśli w wierze przyjmiesz Jezusa Chrystusa spełnią się i na tobie słowa proroka: "Tak mówi Pan: choćby były grzechy wasze jako szkarłat, jako śnieg zbieleją, choćby były czerwone jako karmazyn, jako wełna białe będą".

Możemy doświadczyć Boga w przeżyciu duchowego odrodzenia. A ono jest przecież zasadniczą koniecznością: "Jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. Musicie się na nowo narodzić" - powiedział Jezus. Wiemy, że odrodzić może tylko Bóg. Jakie jest więc w tym akcie zadanie człowieka? Moje pojmowanie Nowego Testamentu, a także pewne praktyczne doświadczenia prowadzą do stwierdzenia, że zadanie człowieka w akcie przeżywania odrodzenia jest nakreślone w słowie, które Jezus wypowiedział na początku Swojej publicznej działalności: "Pokutujcie (upamiętajcie się) i wierzcie Ewangelii". Jeśli upamiętamy się z grzechów i uwierzymy radosnej wieści o zbawieniu (w czym Duch Święty nam pomaga), to wtedy Bóg ze swej strony uczyni to, co popularnie nazywam duchową operacją serca; narodzi nas na nowo. Zobaczymy wtedy, że "stare rzeczy przeminęły, oto wszystkie nowymi się stały".

Możemy doświadczyć Boga w przeżywaniu mocy Ducha Świętego, który przepełni nasze życie. Ta moc pozwoli nam lepiej żyć po chrześcijańsku, lepiej służyć naszym bliźnim i skuteczniej składać świadectwo o Jezusie Chrystusie. "Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi" - powiedział Zmartwychwstały Pan.

JAK DŁUGO BĘDZIESZ KULEĆ NA OBIE STRONY? Jeśli Pan jest Bogiem, idźcie za Nim; jeśli Chrystus jest Panem, powierzcie Mu swoje życie!
Zastanawiam się, ilu chciałoby dzisiaj powiedzieć: "Pragnę, aby Chrystus zamieszkał w moim sercu; Chcę, by przebaczył mi grzechy. Dzisiaj oddaję się Mu całkowicie!". Czy jest ktoś? Jeśli tak, to Bóg zna twoje serce. Idź do domu, weź swoją Biblię, zacznij ją czytać od Ewangelii Janowej. Proś Boga, aby On Sam przez nią przemówił do twego serca. Proś, aby przebaczył ci grzechy. Powiedz Panu, że będziesz Go naśladować i służyć Mu.