Królewska córka, czyli refleksje o kobiecości Drukuj Email
Autor: Aleksandra Kwiecień   
poniedziałek, 15 grudnia 2014 00:00

Jest prawdą powszechnie znaną, że każda dziewczynka w głębi serca pragnie czuć się księżniczką, czuć się wyjątkową, adorowaną, traktowaną ze szczególną atencją. W kobiecą naturę wpisane jest pragnienie bycia kochaną. Kiedy dziewczynka dorasta i zmienia się w kobietę, pragnienia te bynajmniej nie znikają, ale nieco zmieniają swój kształt.

O ile pięciolatce do „bycia księżniczką” wystarczy piękna, falbaniasta sukienka i to, że tatuś otacza ją względami, o tyle pragnienia i potrzeby dorosłej kobiety są bardziej złożone. Przestaje wystarczać rodzicielska miłość, akceptacja ze strony otoczenia, przyjaciele. Coraz silniejsze staje się pragnienie, by stać się dla kogoś tą najważniejszą na świecie.

Tutaj właśnie na scenę wkracza wymarzony książę, który ze „zwyczajnej dziewczyny” ma uczynić prawdziwą księżniczkę. Problem w tym, że ów dzielny rycerz, który ma uwolnić białogłowę z wieży „mało ekscytującej panieńskiej codzienności”, czasami wydaje się „spóźniać”, a „męczący czas oczekiwania” niezwykle się dłuży…

Wszystko, co do tej pory zostało napisane jest powszechnie znane oraz stereotypowo wpisane w naszą kulturę. Warto sobie jednak zadać pytanie, jak to wszystko wygląda w świetle Biblii, a tym samym - jak powinno wyglądać w naszym życiu.

Więcej… [Królewska córka, czyli refleksje o kobiecości]
 
Kryzys bojaźni Bożej Drukuj Email
Autor: Biernacki Marian   
niedziela, 14 grudnia 2014 00:47

Natrafiłem dziś w Księdze Malachiasza na słowa świadczące o poważnym kryzysie wiary. Stwierdziliście: Próżna to rzecz służyć Bogu! I jaki pożytek, że przestrzegaliśmy Jego poleceń i że chodzimy niczym pokutnicy przed JHWH Zastępów? My teraz uważamy zuchwałych za szczęśliwców. Powiodło się też czyniącym niegodziwość. Wystawiają przy tym na próbę Boga i uchodzi im to [bezkarnie]. Tak to mówili bojący się JHWH, każdy do swego bliźniego, a JHWH zwrócił na to uwagę i usłyszał, i zostało to zapisane w księdze pamiątkowej przed Jego obliczem dla bojących się JHWH i poważających Jego imię [Ml 3,14-16].

W głowach zasadniczo bojących się Boga ludzi nastąpiła poważna zmiana myślenia. Wcześniej o mały włos  doszłoby też  do czegoś takiego w sercu Asafa, który w Psalmie 73 opisał własne rozterki na tym polu. Tak jest do dzisiaj. Widok pomyślności ludzi bezbożnych sprowadza niejedną bogobojną duszę nad urwisko zwątpienia. Dlaczego mamy wciąż pod górkę, a oni, lekceważący Boga i Jego Słowo, mają się tak dobrze?

Więcej… [Kryzys bojaźni Bożej]
 
Zwiastowanie z Iz 53 Drukuj Email
Autor: Gerhard Krüger   
środa, 10 grudnia 2014 17:28

Zapraszamy do pobrania/wysłuchania  wartościowego  kazania   pt. "Zwiastowanie z Iz 53" wygłoszonego przez ś.p.  br. Gerharda Krügera.

Można je odsłuchać również bezpośrednio ze strony naszego radia.

Słuchaj

 
Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga Drukuj Email
Autor: Jonatan Edwards   
poniedziałek, 08 grudnia 2014 14:42

Wygłoszono w Enfield, Connecticut, 8 lipca 1741 r.

Ich noga potknie się we właściwym czasie. (5 M 32:35) Werset ten pokazuje groźbę gniewu Bożego nad niesprawiedliwymi, niewierzącymi Izraelitami - nad widzialnym ludem Bożym, mającym dostęp do środków łaski, który jednak pomimo wszystkich cudownych dzieł, jakich dokonał dla nich Bóg, jak pokazuje werset 28, jest ludem bezradnym i ich nie rozumie. Mając wszelakie dobra niebieskie wydali gorzki i trujący owoc, jak o tym mówią dwa poprzednie wersety. Werset, który wybrałem na dzisiejsze rozważanie: "ich noga potknie się we właściwym czasie", pokazuje grozę kary i zguby, na którą narażeni byli owi nieprawi Izraelici:

To, że zawsze byli oni narażeni na zgubę; tak jak ten, który stoi bądź kroczy po śliskich drogach i zawsze jest narażony na upadek. Pokazuje to sposób, w jaki nadejdzie ich zguba: przez potknięcie się. Tę samą myśl wyraża Psalm 73:18: "Zaprawdę postawiłeś ich na śliskim miejscu, strącasz ich do przepaści".

To, że zawsze byli narażeni na nagłą, niespodziewaną zgubę. Ten, który kroczy po śliskim gruncie w każdej chwili może upaść, nie może przewidzieć czy za chwilę będzie stał czy też upadnie, a kiedy upada, pada natychmiast i bez ostrzeżenia. Jest to również wyrażone w Psalmie 73:18-19: "Zaprawdę, stawiasz ich na śliskim gruncie, Strącasz ich do przepaści w zagładę. Jakże niszczeją, jakby w jednej chwili".

To, że narażeni są na upadek z własnej winy - nie padają popychani ręką innego. Ten, kto kroczy po śliskim gruncie, może upaść pod własnym ciężarem.

Więcej… [Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga]
 
Trzy rodzaje ludzi w zborze Drukuj Email
Autor: Czesław Bassara   
sobota, 06 grudnia 2014 00:00

Kościół, a w wymiarze lokalnym Zbór, to ludzie wyrwani ze świata, obmyci z jego brudu, to ci, którzy doznali uświęcenia i dostąpili usprawiedliwienia przez Pana Jezusa Chrystusa. Apostoł Paweł do Zboru w Koryncie pisał: „Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi nie odziedziczą Królestwa Bożego! Nie łudźcie się! Ludzie dopuszczający się nierządu, bałwochwalcy, cudzołożnicy, uprawiający prostytucję, homoseksualizm, złodzieje, chciwcy, pijacy, oszczercy i zdziercy nie odziedziczą Królestwa Bożego. A takimi właśnie niektórzy z was byli. Obmyliście się jednak, doznaliście uświęcenia i dostąpiliście usprawiedliwienia w imieniu Pana, Jezusa Chrystusa, i w Duchu Świętym” (1 Kor 6,9-11 NP). Ludzie, których Nowy Testament nazywa Kościołem, w swoim praktycznym życiu wyrażają wiarę w realność zmartwychwstałego Zbawiciela. Kościół to żywy organizm powołany przez Boga do życia dla Boga i wyrażania stanowiska Boga w języku zrozumiałym dla otoczenia.

Z praktycznego punktu widzenia Kościół to obszar obserwowania, konsumowania i aktywnego uczestnictwa. Kościół można obserwować, w Kościele można się nakarmić Bożym Słowem, Kościół jest przede wszystkim jednak miejscem aktywności duchowej. W Zborach, które są lokalnym wymiarem Kościoła Powszechnego pojawiają się przynajmniej trzy rodzaje ludzi: obserwatorzy, konsumenci i uczestnicy. 

Więcej… [Trzy rodzaje ludzi w zborze]
 
Dom, do którego należę Drukuj Email
Autor: Michalak Jakub   
piątek, 05 grudnia 2014 00:00

Jesteśmy w podróży. Ten świat nie jest naszym domem. Często tę prawdę uświadamiamy sobie wtedy, gdy jesteśmy zasmuceni, czy samotni. Gdy powodzi nam się dobrze, wtedy czujemy się bardziej komfortowo tu na ziemi. Pewnie to bardzo dziwne dla ludzi, którzy nie żyją to samą nadzieją, co chrześcijanie, że żyjemy tęsknotą, która wiedzie nas bliżej Jezusa…

Mówią:  Niebo jest piękne, a życie tutaj (na ziemi) też,

Lecz jeśliby powiedziano, że mam wybrać między tymi dwoma,

Poszedłbym do domu, do którego należę.

Czasem, kiedy marzę, to nie jest to niespodzianką,

Że gdy spojrzysz w moje oczy, zobaczysz to uczucie tęsknoty za domem*

Ja idę do domu, idę do domu, do którego należę.

Lecz dopóki jestem tutaj służę Mu z radością i śpiewam mu te wszystkie pieśni.

Jestem tu, lecz nie na długo.

Gdy czuję się samotny, gdy czuję smutek,

To jest to taką radością, że ja tylko tędy przejeżdżam,

Zmierzając w kierunku domu,

Idę do domu, do którego ostatecznie należę.

Lecz dopóki jestem tutaj służę Mu z radością i śpiewam mu te wszystkie pieśni.

Jestem tu, lecz nie na długo.

I pewnego dnia, gdy będę spać,

Gdy śmierć zapuka do mych drzwi,

Obudzę się, by dowiedzieć się, że już nie tęsknię za domem*.

Już będę w domu.


* ang. homesick - tęsknota za domem, ojczyzną, literalnie choroba domowa

 
Refleksja o pokorze Drukuj Email
Autor: Andrzej Poręba   
wtorek, 02 grudnia 2014 10:11

 
Zwycięstwo nad urazą i niechecią Drukuj Email
Autor: Wiesław Didoszak   
poniedziałek, 01 grudnia 2014 17:12

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania  kazania  pt."Zwycięstwo nad urazą i niechecią" wygłoszonego przez br. Wiesława Didoszaka pastora zboru "Betlejem" w Krakowie.

Można je odsłuchać również bezpośrednio ze strony naszego radia.

Słuchaj 

 
Czy Jezus Chrystus jest twoim Panem? Drukuj Email
Autor: Kasia Kiklewicz   
poniedziałek, 24 listopada 2014 19:40

„Jezus jest mym Panem” – śpiewamy, „Panie…” – modlimy się, „Pan Jezus” – tak go nazywamy. Czy zdajemy sobie sprawę, że wyznając Jezusa Panem określamy nie tylko to, kim On jest w stosunku do nas, ale również to, kim my jesteśmy w stosunku do niego? Jeśli On jest naszym Panem, my jesteśmy jego sługami.

Gdy zachęcamy innych do chrześcijaństwa, zazwyczaj opowiadamy świadectwa o tym, w jaki sposób Bóg ulepszył nasze życie. Mówimy o jego dobroci i nieskończonej miłości, jaką objawił w śmierci Jezusa za nasze grzechy. Mówimy o obietnicy życia wiecznego dla tych, którzy po prostu uwierzą Jezusowi. Jednak kiedy już uda nam się nakłonić kogoś do zrobienia pierwszych kroków w kierunku wiary, okazuje się, że do tego po prostu dołączony jest obszerny komentarz drobnym drukiem, zawierający między innymi takie zastrzeżenia, jak „Możliwa utrata sympatii przyjaciół i rodziny, konieczne zrzeczenie się wszelkich posiadanych dóbr, w niektórych lokalizacjach możliwe zagrożenie zdrowia i życia”. Jeśli bycie chrześcijaninem wydaje ci się proste, to prawdopodobnie Jezus nie jest twoim Panem. Być może jest twoim autorytetem, idolem lub bożkiem, którego błogosławieństwo chcesz otrzymać w zamian za pójście do kościoła czy przeczytanie rozdziału Biblii. Ale bycie pod panowaniem Jezusa zawsze łączy się z trudem, ponieważ wymaga od nas śmierci czegoś, co jest nam najbliższe – istoty naszego „ja”.

Więcej… [Czy Jezus Chrystus jest twoim Panem?]
 
Weź mojego życia bieg Drukuj Email
Autor: Kasia Kiklewicz   
poniedziałek, 24 listopada 2014 19:14

Weź mojego życia bieg abym Twoją drogą szedł

Każdą chwilę, Panie, weź, bym nie przestał wielbić Cię

Ręce me oddaję Ci, niech narzędziem będą Twym

Weź też stopy, abym mógł pójść tam, gdzie posyła Duch


Weź mój głos, by każda pieśń Tobie, Królu, niosła cześć

Usta weź napełnij je cenną wieścią prawdy Twej

Mój majątek Panie weź, każdy pieniądz, każdą rzecz

Weź mój umysł kształtuj go, bym mógł poznać wolę Twą

 
Moją wolę zmień na Twą, Panie odtąd kieruj mną

Serce też oddaję Ci, niech się stanie tronem Twym

Wonność mej miłości weź, niech namaści stopy Twe

Weź całego mnie, bym był aż po wieczność tylko Twym


Oto ja, wszystko weź

To, co mam Twoje jest 

 
Kiedy niewiele znaczy dużo Drukuj Email
Autor: Szymon Matusiak   
czwartek, 20 listopada 2014 15:00

 
Nie porzucaj ufności Drukuj Email
Autor: Kasia Kiklewicz   
sobota, 15 listopada 2014 10:32

Zawsze myślałam, że ufanie Bogu nie sprawia mi trudności. We wszystkich smutkach i problemach potrafiłam dostrzegać Boże działanie i poddawać się Jego doskonałemu planowi. Jednak w momencie, gdy werset z listu do Hebrajczyków 10,35 odbił się wielkim echem w moim sercu, siedziałam na balkonie z zapchanym nosem, próbując zignorować nieustający ból głowy i resztkami sił zmusić się do przeczytania czegoś z Biblii i odezwania się do Boga choć jednym słowem.

Działo się to w lipcu, gdy dochodziłam do siebie po operacji zatok. Już od dłuższego czasu miałam problemy ze zdrowiem – ciągłe przeziębienia, zapalenia krtani, podczas których czasem zupełnie traciłam głos. Aż w końcu doszło do tego, że w ogóle nie byłam w stanie śpiewać – problemy z zatokami wpływały na stan krtani. Otrzymałam od lekarza zwolnienie ze śpiewania do czasu wykonania operacji zatok, która miała rozwiązać problem. Przez pół roku mojego nieśpiewania i czekania na operację modliło się o mnie bardzo wiele osób. Miałam nadzieję, że Bóg mnie uzdrowi, a operacja nie będzie potrzebna. Ale Bóg milczał. Moja wiara w uzdrowienie zgasła dopiero wtedy, gdy wybudziłam się z narkozy i zrozumiałam, że operacja właśnie się odbyła.

Więcej… [Nie porzucaj ufności]
 
Myślałem, że „numer jeden” to zawsze będę ja Drukuj Email
Autor: Jakub Michalak   
poniedziałek, 10 listopada 2014 08:47

Myślałem, że „numer jeden” to zawsze będę ja.

Myślałem, że będę tym, kim chcę być.

Myślałem, że mogę budować na życia tonących piaskach.

Lecz nie umiem nawet chodzić, gdy Ty nie trzymasz mej dłoni.

Myślałem, że sam mogę wiele.

Myślałem, że wszystko mogę zrobić sam.

Myślałem o sobie jako o mocnym, dużym człowieku.

Lecz nie umiem nawet chodzić, gdy Ty nie trzymasz mej dłoni.

Więcej… [Myślałem, że „numer jeden” to zawsze będę ja]
 
Czy nowe serce zacznie bić na dobre? Drukuj Email
Autor: Biernacki Marian   
piątek, 07 listopada 2014 00:00

Wspominamy w tym tygodniu w Polsce  pierwszą udaną transplantację serca. Dokonał jej zespół lekarzy pod przywództwem prof. Zbigniewa Religi w dniu 5 listopada 1985 roku w dzisiejszym Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Pierwszej na świecie udanej transplantacji serca dokonał zespół chirurga Christiana Barnarda w 1967 roku w Kapsztadzie (RPA). Nawiasem mówiąc Christian Barnard był synem pastora J. Powróćmy jednak do prof. Religi i jego osiągnięcia. Dawcą serca był człowiek w stanie śpiączki, biorcą natomiast 62-letni rolnik. Chociaż ta operacja przedłużyła mu życie zaledwie o dwa miesiące, to jednak sukces udanego przeszczepu bardzo popchnął kardiochirurgię w Polsce do przodu czyniąc ją jedną z najnowocześniejszych na świecie.

Przypominając dziś o tym niezwykłym majstersztyku chirurgicznym pragnę skierować naszą uwagę na biblijną obietnicę wymiany serca w sensie duchowym. Izraelici poważnie zachorowali duchowo. Serca stwardniały im do tego stopnia, że zupełnie zatracili wrażliwość na Boga i Jego Słowo. Już nawet nie udawali, że będą posłuszni Bogu.  Na wezwania do nawrócenia odpowiadali: Nic z tego! Pójdziemy raczej za naszymi zamysłami i każdy z nas kierować się będzie uporem swojego złego serca [Jr 18,12]. Na szczęście Bóg jest miłością. Pomimo takiej postawy, nie spisuje człowieka od razu na straty. Niczym doświadczony kardiochirurg postanawia wymienić niezdolne do pokuty serce. I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste [Ez 36,26] - zapowiedział synom Izraela.

Więcej… [Czy nowe serce zacznie bić na dobre?]
 
<< pierwsza < poprzednia 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 następna > ostatnia >>

Strona 89 z 105