01.O właściwym zachęcaniu Drukuj Email
Autor: Kazimierz Sosulski   
sobota, 18 stycznia 2014 12:04

Zachęcanie – to oddziaływanie na kogoś w określony sposób w celu skłonienia go do pożądanego działania czy sposobu zachowania. Nie może to być jednak ani manipulacja ani przymus. Chodzi raczej o taki wpływ na drugiego człowieka pobudzający go do właściwego działania, który zakłada i jest realizowany przy pełnym poszanowaniu jego autonomii.

Nowy Testament postawę zachęcania kogoś do działania najczęściej określa czasownikiem parakaleo, który można tłumaczyć kilkoma słowami. Oznacza on: przywoływać, zapraszać, wzywać lub zachęcać kogoś do czegoś, pobudzać, podsycać, pocieszać, dodawać odwagi, dodawać otuchy, prosić, błagać, krzepić, zagadywać, życzliwie się odzywać.

Widać więc wyraźnie, że działanie tym czasownikiem określane ma szeroki zakres i że przebiega w konkretnej atmosferze. Jest to atmosfera wzmacniania poczucia wartości zachęcanego, budowania go i przyjaznego ukierunkowywania.

Kto jest do tego zdolny?

Więcej… [01.O właściwym zachęcaniu]
 
Śmiało! Drukuj Email
Autor: Marian Biernacki   
czwartek, 16 stycznia 2014 19:32

Niemal każdy człowiek doświadczył przykrego uczucia nieśmiałości. Niektórzy mają z nią poważny problem. Są do tego stopnia nieśmiali, że z trudem funkcjonują na co dzień, nie mówiąc już o rezygnacji z wielu nadarzających się im życiowych okazji. Nieśmiałość zamyka im usta, zatrzymuje w miejscu i ogranicza kontakty. Dziś Dzień Osób Nieśmiałych, więc o tym słów parę.

Chociaż ludzie nieśmiali przeważnie charakteryzują się wysokim poziomem empatii i z natury są mili w kontaktach z innymi ludźmi, to jednak mało kto uznaje nieśmiałość za cechę pozytywną. Trema, drżenie rąk, silne zaczerwienienie na twarzy i szyi – to objawy na tyle przykre, że trudno się z nich cieszyć.

Z problemem nieśmiałości boryka się też wielu chrześcijan. Zwłaszcza, gdy trzeba z kimś porozmawiać o Jezusie. Nie wiedzieć dlaczego, ogrania ich wtedy jakaś dziwna wstydliwość. Czasem jest to obawa przed niezrozumieniem i odrzuceniem, ale częściej w grę wchodzi tu zwykła nieśmiałość i zatrzymuje świadectwo.

Więcej… [Śmiało!]
 
Nie spoglądaj wstecz! Drukuj Email
Autor: Janik Wiesław   
wtorek, 14 stycznia 2014 00:00

Każdy człowiek idący drogą czy też kierujący jakimkolwiek pojazdem jest świadomy tego, jak bardzo jest ważne, aby bez przerwy pilnie patrzeć przed siebie, jeśli chce się na czas właściwie zareagować i uniknąć potknięcia się bądź kolizji z innym użytkownikiem tej samej drogi. W przypadku spoglądania do tyłu bardzo szybko można stworzyć zagrożenie dla siebie oraz innych ludzi. Dlatego należy trzymać się takiej zasady: idąc czy kierując pojazdem, nie patrz za siebie.

Zasada ta dotyczy nie tylko powyżej wymienionych czynności, ale również życia duchowego każdego chrześcijanina. W Biblii znajdujemy bardzo dużo ostrzeżeń, wskazówek oraz pouczeń dotyczących tego, aby idąc drogą życia za Panem Jezusem w żadnym przypadku nie oglądać się, nie patrzeć wstecz, za siebie. Przykładowo w Księdze Przypowieści Salomona znajdujemy cztery bardzo ważne zalecenia: Niech twoje oczy patrzą wprost, a twoje powieki niech będą zwrócone prosto przed siebie! Bacz na tor, po którym ma stąpać twoja noga, i niech będą pewne wszystkie twoje drogi. Nie zbaczaj ani na prawo, ani na lewo, powstrzymuj swoją nogę od złego (Przyp. 4, 25-27).

Jeżeli dokładnie przeanalizujemy te poszczególne zalecenia, to zrozumiemy, ile niebezpieczeństw i kolizji możemy uniknąć w życiu, stosując się do nich każdego dnia i w każdej okoliczności. Szczególnie ważne jest zalecenie dotyczące tego, aby w żadnym przypadku nie zbaczać z drogi życia ani na prawo, ani na lewo, nawet wtedy, gdy pojawią się takie drogi „odjazdowe” – kuszące pięknymi zaproszeniami i reklamami. Pewne jest, że takie drogi zaprowadzą do śmierci.

Więcej… [Nie spoglądaj wstecz!]
 
...według Jego woli... Drukuj Email
Autor: Anna Kwiecień   
poniedziałek, 13 stycznia 2014 00:00

List kończył się noworocznymi życzeniami:

Życzę Ci radości Pana, która będzie Twoją siłą oraz zaspokojenia Twoich pragnień według Jego woli.

Apostoł Paweł w liście do Tytusa napisał, że starsze kobiety powinny pouczać młodsze. Coraz bardziej dochodzę do przekonania, że formą wypełnienia tego polecenia nie jest tylko organizowanie spotkań dla kobiet… Tak wiele można się nauczyć ze zwykłych interakcji z mądrymi, bardziej doświadczonymi kobietami. Powyższe życzenia, płynące z serca bogobojnej, mądrej kobiety – pełnej miłości i zrozumienia dla swoich młodszych sióstr – bardzo mnie wzruszyły. Wchodząc w Nowy Rok, który jawi się przede mną niczym wielki znak zapytania, dużo myślałam nad treścią tych głębokich słów. Również przesłanie kazań z ostatniego dnia roku i konferencji Pokochać Boga (Polkowice 2014) bardzo do mnie przemówiło i nadało kształt wcześniejszym przemyśleniom.

Więcej… [...według Jego woli...]
 
Gdy skłaniasz kolana Drukuj Email
Autor: Świątkowski Waldemar   
sobota, 11 stycznia 2014 00:00

Nastały czasy słabego, miernego chrześcijaństwa. Dzisiejsi chrześcijanie to ludzie słabej wiary, szybko poddający się zwątpieniu, rozczarowaniu rzeczywistością, często kompletnie załamani i bez nadziei. Powodów tego jest wiele, ale na czoło wysuwają się dwa:

    - splamienie grzechem 
    - permanentny brak modlitwy.

Poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu… (Jak. 4, 7)

W świecie nas otaczającym grzech jest wszechobecny, natarczywy i zachwalany przez zdecydowaną większość. Nie traktowany jako występek, lecz... przyjemność! Nawet najbardziej ohydne grzechy, szczególnie w dziedzinie seksualnej, są promowane, pochwalane i dlatego powszechne.

W dziedzinie mamony – większość goni za pieniądzem, łamiąc wszelkie moralne zasady. Ludzie przyłapani na oszustwach i malwersacjach ścierają bez drgnienia powiek wstyd ze swojej twarzy, wystawiając oblicze harde, butne i bezwzględne.

Więcej… [Gdy skłaniasz kolana]
 
Człowiek, klejnot niezniszczalny Drukuj Email
Autor: Budzyniak Czesław   
czwartek, 09 stycznia 2014 00:00

Czymże jest człowiek, że o nim pamiętasz, lub syn człowieczy, że go nawiedzasz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od Boga (BT: niewiele mniejszym od istot niebieskich), chwałą i dostojeństwem uwieńczyłeś go (Ps. 8, 5–6).

Człowiek – rzecz to wielu Czytelnikom zapewne nie nowa − to nie tylko postać, którą możemy oglądać. To trójwymiarowa przestrzeń ducha, duszy i ciała. Połączone przez Stwórcę w jedno i przy Jego tchnieniu, stały się istotą ożywioną. Pierwszy wymiar tej ludzkiej przestrzeni to „ klejnot niezniszczalny”, czyli wieczny.

Mowa jest tu o duchu człowieka, nazwanym w Biblii człowiekiem wewnętrznym, ukrytym w duszy i ciele człowieka. Apostoł Piotr wyraził to tak: ukryty wewnętrzny człowiek z niezniszczalnym klejnotem łagodnego i cichego ducha (I Piotra 3, 4). Jest to najgłębsza i najdoskonalsza sfera naszego istnienia. Ponieważ pochodzenie tego klejnotu jest od nieśmiertelnego Boga, dlatego też ta pierwsza przestrzeń ducha jest nieśmiertelna, jest wieczna. Wszystko pięknie uczynił w swoim czasie, nawet wieczność włożył w ich serca , mówi Kaznodzieja (Kazn. 3, 11).

Więcej… [Człowiek, klejnot niezniszczalny]
 
Maria i Marta Drukuj Email
Autor: Piotr Andrzejewski   
wtorek, 07 stycznia 2014 02:00

Zapis tekstowy kazania wygłoszonego przez br. Piotra Andrzejewskiego podczas nabożeństwa w Kościele Zielonoświątkowym zbór w Nowej Soli przy ul.Wyspiańskiego 13.

Witajcie bracia i siostry, otwórzmy nasze Biblie i przeczytajmy historię zapisaną w Ew. Św. Łukasza 10:38-42:

38. A gdy szli, wstąpił (Pan Jezus) do pewnej wioski; a pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła go do domu.

39. Ta miała siostrę, a na imię jej było Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała jego słowa.

40. Marta zaś krzątała się koło różnej posługi; a przystąpiwszy, rzekła: Panie, czy nie dbasz o to, że siostra moja pozostawiła mnie samą, abym pełniła posługi?

Powiedz jej więc, aby mi pomogła.

41. A odpowiadając rzekł do niej Pan: Marto, Marto, troszczysz się i kłopoczesz o wiele rzeczy;

42. Niewiele zaś potrzeba, bo tylko jednego; Maria bowiem dobrą cząstkę wybrała, która nie będzie jej odjęta.

Moi drodzy, ta historia rzuca nam światło na postawę dwóch wierzących, rodzonych sióstr. Zauważmy, jak rożne mogą być postawy, charaktery, temperamenty wierzących nawet jeśli są spokrewnieni. Obie siostry były uczennicami Jezusa. Obie kochały Jezusa i wiemy, że Jezus także je kochał.Ale przyglądając się im wyraźnie widać, że były to kobiety o rożnym usposobieniu.

Pierwsza starsza siostra Marta była - pracowita, gościnna, energiczna, bezpośrednia, prostolinijna - mówiącą wprost to co myśli. Młodsza o imieniu Maria (nazywana powszechnie Marią z Betanii) była cicha, spokojna, nieco skryta.

Pierwszymi nasuwającymi się wnioskami jest to, że:

  • wskazana historia uczy nas, że nie wolno nam oczekiwać, że wszyscy wierzący w Chrystusa będą dokładnie tacy sami jak my i będą tak samo myśleć i reagować. Bo drzewa w ogrodzie naszego Pana nie są jednakowe. I ich owoce też są różne. Owce w trzodzie naszego Pana mogą mieć swoje osobliwości. W kościele zawsze będą Marty i Marie dopóki nie powróci ponownie Chrystus.
Więcej… [Maria i Marta]
 
Ogień Pana Drukuj Email
Autor: Roman Jawdyk   
poniedziałek, 06 stycznia 2014 00:00

Ogień – zjawisko tak dobrze znane każdemu człowiekowi, wzbudzające pozytywne i skrajnie negatywne skojarzenia. Ogień, który przez dawne kultury był czczony, ale też budził zgrozę. Nie można dzisiaj wyobrazić sobie życia bez ognia w gospodarstwie domowym i tak samo w bardzo zaawansowanych technologiach. Jednocześnie jest tak trudny do okiełzania w momencie utraty nad nim kontroli…

Ogień, w którym zostaje ukazana moc i autorytet Boga, i wymierzona sprawiedliwość

Przyjrzyjmy się Słowu Bożemu, w którym ogień jest mową Boga skierowaną do człowieka. Pierwszy przykład, jakim się posłużymy, to droga Izraela przez pustynię. Bóg prowadzi swój naród w warunkach skrajnie niesprzyjających człowiekowi. Pustynia kojarzy się z brakiem pożywienia, wody, burzami piaskowymi i różnego rodzaju niebezpieczeństwami. Podróż tak wielkiego tłumu – około trzech milionów ludzi – którego przeważająca część to kobiety i dzieci, nie wspominając o dobytku, który tylko utrudniał podróż… Z ludzkiego punktu widzenia trudno dziwić się Żydom, że towarzyszyło im poczucie zagubienia. Bóg Izraela wychodzi naprzeciw Mojżeszowi i ukazuje swoją moc i obecność. Opisano to w II Księdze Mojżeszowej w następujący sposób: Obłok Pana bowiem był nad przybytkiem w dzień, w nocy zaś był w nim ogień przed oczyma całego domu izraelskiego w ciągu całej ich wędrówki (II Mojż. 40, 38; wyróżnienia w cytatach moje – R. J.).  Naród izraelski miał widoczny znak Bożej miłości i obecności. Ogień był znakiem błogosławieństwa i Bożej obecności.

Więcej… [Ogień Pana]
 
Zielonoświątkowcy (i nie tylko) bez Chrystusa Drukuj Email
Autor: Dawid Wilkerson   
sobota, 04 stycznia 2014 00:00

Poniższy tekst jest proroczym ostrzeżeniem wypowiedzianym 75 lat temu na Azusa Street i dotyczącym zagrożeń wynikających z pojawienia się zielonoświątkowców bez Chrystusa. Brat Frank Bratleman był świadkiem wylania Ducha Świętego w 1907 roku na Azusa Street. Już 75 lat temu napisał on traktat ostrzegający przed zielonoświątkowcami bez Chrystusa.

Ostrzegał on pisząc:

''Nie możemy mieć doktryny ani szukać doświadczeń nigdzie indziej poza Chrystusem. Wielu ludzi skłonnych jest poszukiwać mocy by dokonywać cudów i tym kierować uwagę i podziw ludzi na siebie samych, okradając przez to Chrystusa z Jego chwały i czyniąc z tego przedstawienie w kościele.

Ludzie potrzebują prawdziwych naśladowców uniżonego Chrystusa gdyż religijny entuzjazm łatwo i szybko może stać się niezdrowy, gdyż we wszelkim działaniu religijnym budzącym podziw i zwracającym na siebie uwagę, bardzo szybko zaczyna dominować ludzki duch. My jednak musimy pozostawać wierni Chrystusowi gdyż jakakolwiek działalność wywyższająca Ducha Świętego lub Jego dary ponad Chrystusa kończy się ostatecznie fanatyzmem.

Cokolwiek sprawia, że kochamy i wywyższamy Chrystusa jest dobre i bezpieczne, natomiast wszystko inne będzie dla nas rujnujące. Duch Święty jest wielkim światłem, ale zawsze skupionym na tym by objawić Jezusa. Gdzie Duch Święty ma rzeczywistą swobodę działania, tam zawsze Jezus będzie ogłaszany Głową, a Duch Święty wykonawcą.''

Więcej… [Zielonoświątkowcy (i nie tylko) bez Chrystusa]
 
Triumf czy porażka? Drukuj Email
Autor: Budzyniak Czesław   
niedziela, 29 grudnia 2013 00:00

Słyszałem już pytanie skierowane do mnie przez młodego człowieka: „– Dlaczego po latach twojej wiary i niełatwej drogi za Chrystusem nie widać w tobie zwycięstwa ani triumfu? Dlaczego jesteś jak pochylone samotne drzewo, powiedz, dlaczego? Kiedyś byłeś widoczny wszędzie tam, gdzie trzeba było widzieć ciebie. Dziś pozostało tylko echo dawnych wspomnień. Czy tak musi wyglądać życie chrześcijanina pod koniec jego drogi?”.

No właśnie, czy tak musi wyglądać? Na wstępie odpowiadam krótko: nie każdego życie musi tak wyglądać, ale może. Tak będzie wyglądać życie każdego, kogo Pan zechce umieścić w odpowiednim miejscu w wieczności.

To prawda, że nie widać we mnie triumfu, nie jest jednak prawdą, że nie ma zwycięstwa. Gdyby nie było zwycięstwa, nie byłoby już mnie, a ja wciąż jestem, choć pochylony, mniej widoczny, ale jestem tam, gdzie najbardziej potrzebny. Wszyscy znamy tekst: wiara, nadzieja i miłość. Jeśli zdołam zachować choć jedno z nich, zdoła Pan też odrodzić we mnie nowe życie w wieczności.

Więcej… [Triumf czy porażka?]
 
Nie będziesz kusił Pana, Boga swego Drukuj Email
Autor: Roman Jawdyk   
sobota, 28 grudnia 2013 00:00

Poruszając ten temat, mam świadomość powagi wymaganej przy rozważaniu tego biblijnego polecenia: Nie będziesz kusił Pana, Boga swego (V Mojż. 6, 16a). Chciałbym zachęcić do jego wnikliwej analizy, ponieważ z pewnością nikt nie chciałby być tym, który kusi Pana Boga. Zostaliśmy zaproszeni do społeczności z Bogiem, co stwierdził apostoł Jan, pisząc: co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem (I Jana 1, 3).

Sam wyraz „ kuszenie” w języku potocznym kojarzy się nam niemal wyłącznie z nakłanianiem do zła przez kusiciela. Jednak pierwotny, biblijny sens tego słowa obejmował także poddawanie kogoś próbie. Próba ma wydobyć na światło dzienne to, co ukrywa się w środku, a często jest osłonięte maskującymi pozorami. Dzięki próbie nie tyle Bóg dowiaduje się czegoś nowego o nas, ale to my sami poznajemy, jacy naprawdę jesteśmy. Pismo Święte mówi również o takim kuszeniu, które polega na nakłanianiu człowieka do zła. Sprawcą takiego działania jest kusiciel – szatan, a nie jak czasem może się wydawać − Bóg, który ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi (Jak. 1, 13 − BT).

Zastanawiając się nad definicją pokuszenia, miejmy na uwadze jego dwa kierunki działania: nakłanianie do zła i poddawanie kogoś próbie. Z pewnością nikt z nas nie próbuje nakłaniać Pana Boga do popełnienia zła, ale pomyślmy, czy my sami czasami nie poddajemy Pana Boga próbie (kuszeniu)?

Więcej… [Nie będziesz kusił Pana, Boga swego]
 
Kościół nie powinien się starzeć Drukuj Email
Autor: Bartosz Sokół   
środa, 18 grudnia 2013 01:00

Gdy młody pasterz wychodził naprzeciw filistyńskiego olbrzyma, muzyczni liderzy szykowali już w myślach listę pogrzebowych pieśni, a kaznodzieja szukał pośpiesznie cytatów o nadziei zmartwychwstania. To nie mogło się udać. 

Od wielu dni najwybitniejsi wojownicy Izraela powtarzali jak mantrę, że Goliat przerasta wszystkich zwyciężonych w przeszłości przeciwników. Był osobową definicją stopnia wyższego - cięższy, silniejszy, groźniejszy, wspanialszy. Zaprogramowana maszyna do zabijania, która nie zwykła się mylić lub zacinać. Pokryte bliznami ciało służyło za kazalnicę, z której opowiadał o legendarnych tryumfach, podnosząc wśród szeptów podziwu niewyobrażalnie ciężką broń. Był twarzą filistyńskiej armii, celebrytą swoich czasów, sumą wszystkiego, czym chciał być w przyszłości przeciętny chłopiec z Filistei. To właśnie on stał tamtego dnia naprzeciw szeregów Izraela, bluźniąc i rzucając wyzwanie samemu niebu. Nie wiedział jeszcze, że Bóg nie odpowie gromami i trzęsieniem ziemi, lecz rumianym nastolatkiem z zabawnym kijem w dłoni. 

Więcej… [Kościół nie powinien się starzeć]
 
Andrzejki, wróżby, okultyzm Drukuj Email
Autor: Andrzej Olszewski   
sobota, 30 listopada 2013 00:00

Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła (1 Ts 5:22 , Biblia Tysiąclecia).

Rozpocznę od kilku cytatów jakie znalazłem w Internecie:
„Dzisiaj naszą szkołę nawiedziły wiedźmy, wróżbici i czarodzieje, którzy opanowali parter i pierwsze piętro. Rozłożyli się tam ze swoimi wróżbami i nasi uczniowie mogli dowiedzieć się, co ich czeka w przyszłości. Pomysł samorządu uczniowskiego wszystkim bardzo się spodobał!”.
„W wigilię Andrzeja w naszej szkole, po lekcjach młodzież mogła poznać swoją przyszłość. W zaczarowanej sali wróżb, urocze wróżki przepowiadały przyszłość w sprawach sercowych, matrymonialnych itp.. Wróżby połączone było z zabawą i słodkim poczęstunkiem”.
„W naszej szkole również nie zabrakło wróżb. Samorząd uczniowski wprowadził nas w świat czarów i wróżb andrzejkowych. W szkolnej bibliotece, pod czujnym okiem pani Wioletty, przygotowano dekorację i akcesoria niezbędne do przeprowadzenia wróżb. Od samego rana uczniowie wszystkich klas przychodzili sobie wróżyć. Żartom i śmiechom nie było końca! Oczywiście wróżby uczniowie traktowali z przymrużeniem oka, choć fakt zaglądania w przyszłość zawsze ekscytuje. W końcu każda okazja jest dobra, by pobyć ze sobą w inny sposób, poznać się lepiej, powspominać. Młodzież świetnie bawiła się na parkiecie, a kolejka do sali wróżb nie miała końca”.

Moi rodzice, ku pamięci dziadka, nadali mi imię Andrzej. To ładne imię i jak rzadko które, ma swoje huczne święto przypadające na koniec listopada. Andrzejki. Wszystko byłoby w porządku, gdyby święto to nie było po Halloween, kolejną okazją do gloryfikowania tajemnych, mistycznych i demonicznych mocy.
Skoro mam na imię Andrzej, czuję się w obowiązku napisać kilka słów na temat „Andrzejek”.

Więcej… [Andrzejki, wróżby, okultyzm]
 
Żal Judaszowy czy Piotrowy? Drukuj Email
Autor: Budzyniak Czesław   
piątek, 29 listopada 2013 00:00

Tytuł tego tekstu jest jednocześnie zapytaniem. Odpowiedzią na to ważne pytanie, może być nasze uczucie w przeżywaniu grzechu. Co w tych uczuciach dominuje? Lęk o siebie i wstyd czy wewnętrzny ból z pytaniem do siebie samego: jak mogłem zawieść Ojcowskie zaufanie, jak mogłem? Prawda o grzechu leży jeszcze głębiej, bo naszym grzechem dotykamy Boga, gdyż każdy grzech jest niewdzięcznością wobec Boga i rani Jego miłość do człowieka.

Nie każde poczucie winy wyraża prawdziwy żal za popełniony grzech. Wstyd i lęk o siebie prowadzi do jeszcze większego zranienia i staje się źródłem osamotnienia. Osamotnienie prowadzi do rozpaczy, a rozpacz na krawędź przepaści. Nad przepaścią nie dostrzega się już miłości Ojca, tam wszystkie barwy tęczy stają się szare i ponure jak jesienna noc.

Więcej… [Żal Judaszowy czy Piotrowy?]
 
<< pierwsza < poprzednia 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 następna > ostatnia >>

Strona 84 z 90