Andrzejki, wróżby, okultyzm Drukuj Email
Autor: Andrzej Olszewski   
sobota, 30 listopada 2013 00:00

Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła (1 Ts 5:22 , Biblia Tysiąclecia).

Rozpocznę od kilku cytatów jakie znalazłem w Internecie:
„Dzisiaj naszą szkołę nawiedziły wiedźmy, wróżbici i czarodzieje, którzy opanowali parter i pierwsze piętro. Rozłożyli się tam ze swoimi wróżbami i nasi uczniowie mogli dowiedzieć się, co ich czeka w przyszłości. Pomysł samorządu uczniowskiego wszystkim bardzo się spodobał!”.
„W wigilię Andrzeja w naszej szkole, po lekcjach młodzież mogła poznać swoją przyszłość. W zaczarowanej sali wróżb, urocze wróżki przepowiadały przyszłość w sprawach sercowych, matrymonialnych itp.. Wróżby połączone było z zabawą i słodkim poczęstunkiem”.
„W naszej szkole również nie zabrakło wróżb. Samorząd uczniowski wprowadził nas w świat czarów i wróżb andrzejkowych. W szkolnej bibliotece, pod czujnym okiem pani Wioletty, przygotowano dekorację i akcesoria niezbędne do przeprowadzenia wróżb. Od samego rana uczniowie wszystkich klas przychodzili sobie wróżyć. Żartom i śmiechom nie było końca! Oczywiście wróżby uczniowie traktowali z przymrużeniem oka, choć fakt zaglądania w przyszłość zawsze ekscytuje. W końcu każda okazja jest dobra, by pobyć ze sobą w inny sposób, poznać się lepiej, powspominać. Młodzież świetnie bawiła się na parkiecie, a kolejka do sali wróżb nie miała końca”.

Moi rodzice, ku pamięci dziadka, nadali mi imię Andrzej. To ładne imię i jak rzadko które, ma swoje huczne święto przypadające na koniec listopada. Andrzejki. Wszystko byłoby w porządku, gdyby święto to nie było po Halloween, kolejną okazją do gloryfikowania tajemnych, mistycznych i demonicznych mocy.
Skoro mam na imię Andrzej, czuję się w obowiązku napisać kilka słów na temat „Andrzejek”.

Więcej… [Andrzejki, wróżby, okultyzm]
 
Żal Judaszowy czy Piotrowy? Drukuj Email
Autor: Budzyniak Czesław   
piątek, 29 listopada 2013 00:00

Tytuł tego tekstu jest jednocześnie zapytaniem. Odpowiedzią na to ważne pytanie, może być nasze uczucie w przeżywaniu grzechu. Co w tych uczuciach dominuje? Lęk o siebie i wstyd czy wewnętrzny ból z pytaniem do siebie samego: jak mogłem zawieść Ojcowskie zaufanie, jak mogłem? Prawda o grzechu leży jeszcze głębiej, bo naszym grzechem dotykamy Boga, gdyż każdy grzech jest niewdzięcznością wobec Boga i rani Jego miłość do człowieka.

Nie każde poczucie winy wyraża prawdziwy żal za popełniony grzech. Wstyd i lęk o siebie prowadzi do jeszcze większego zranienia i staje się źródłem osamotnienia. Osamotnienie prowadzi do rozpaczy, a rozpacz na krawędź przepaści. Nad przepaścią nie dostrzega się już miłości Ojca, tam wszystkie barwy tęczy stają się szare i ponure jak jesienna noc.

Więcej… [Żal Judaszowy czy Piotrowy?]
 
Boże, moja mamusiu... Drukuj Email
Autor: Paweł Sochacki   
czwartek, 28 listopada 2013 00:00

Od dłuższego już czasu zauważam wśród ludzi wierzących w Chrystusa specyficzne, by nie powiedzieć osobliwe, postrzeganie osoby Boga. Bóg, który ma spełniać w naszym życiu rolę duchowej mamusi.

Bóg, który ma nas przytulać, głaskać, nosić i rozczulać się nad nami. Bóg, który ma nam poprawić szalik przed wyjściem z domu, sprawdzić czy przypadkiem nie zapomnieliśmy drugiego śniadania i troskliwym głosem ostrzegać abyśmy nie biegali, gdyż możemy się przeziębić. Bóg, który głaszcze nas po głowie i daje całusa na dobranoc życząc kolorowych snów, a potem jeszcze spogląda czy już śpimy i czy nie trzeba nam przypadkiem poprawić kołderki.

Przywiązanie do takiego myślenia widać m.in. w popularności niektórych pieśni śpiewanych podczas nabożeństw. Powtarzają się w nich zwroty: przytul mnie, obejmij,chwyć mnie, nieś mnie. Jednym słowem: spraw abym poczuł się dobrze, lepiej, cudownie. Natomiast pieśni gdzie Chrystus jest Panem ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, zwycięzcą nad wszelką potęgą wroga, sprawiedliwym sędzią, gdzie Bóg jest potężny i groźny w gronie świętych, a święta krew Jezusa i moc zmartwychwstania stoją w centrum nie są już podstawą uwielbienia, a raczej zaczynają stanowić jego margines.

Więcej… [Boże, moja mamusiu...]
 
Niebo - ojczyzna zbawionych Drukuj Email
Autor: Rene Pache   
piątek, 15 listopada 2013 00:00

Trudniej niż o jakimkolwiek innym obszarze jest mówić o niebie. Przede wszystkim w grę wchodzą rzeczy niebiańskie, „których żadne oko nie widziało i o których żadne ucho nie słyszało” (1 Kor. 2,9). Gdy Paweł zachwycony był do nieba, słyszał tam „niewypowiedziane słowa, jakich żaden człowiek nie może powiedzieć” (2 Kor. 12,4). Tu na ziemi nie może żyć żaden człowiek, który widziałby Boga (2 Moj. 32,20). Dlatego też nie będziemy zaskoczeni, jeżeli Biblia przy opisie nieba ogranicza się do symboli i wyrażeń naszej ubogiej mowy, podczas gdy my możemy tylko przeczuć wspaniałość niebiańskich rzeczy. Jeżeli jednak pozwolimy się po prostu poprowadzić Biblii, to pomimo tego będziemy pokonani i zbudowani tym, co Bóg już teraz chce nam objawić.

Więcej… [Niebo - ojczyzna zbawionych]
 
Dojść do doskonałości Drukuj Email
Autor: Mirosław Szatkowski   
wtorek, 12 listopada 2013 00:00

Bożym celem dla każdego wierzącego jest to aby zmierzał do dojrzałości i osiągnął ją. Ważne jest aby zrozumieć, że dojrzałość nie jest kwestią czasu, co oznacza, że nie musi się ona pojawić wraz z upływającym czasem. Do dojrzałości dochodzimy w jakimś czasie, ale to nie czas jest czynnikiem, który ją powoduję.

Więcej… [Dojść do doskonałości]
 
Piekło - wieczne potępienie cz.2 Drukuj Email
Autor: Rene Pache   
niedziela, 03 listopada 2013 05:00

5. Sprawdzenie kilku pytań dotyczących piekła

a) Czy wieczne piekło przeciwstawia się miłości Bożej?

Wspominaliśmy już o bardzo rozpowszechnionym sądzie, według którego Bóg jest za dobry, by karać wiecznie grzeszników.

Na samym wstępie musimy tu wyrugować ciężkie nieporozumienie: Nie ma „kochanego Boga”. Słaby, zadumany Bóg, który spędza swój czas wybaczając „cokolwiek” bez ostrej kontroli, jest w rzeczywistości bożkiem. Jest to fałszywy bóg, wynaleziony przez tych, którzy mają upodobanie w swych grzechach i nie znają Boga biblijnego. Pismo Święte objawia Go nam, jako Boga miłości i świętości zarazem. W swej miłości Ojciec ofiarował nam Swego Jedynego Syna, a w swej świętości potępił Go w nasze miejsce (1 Jana 4,8-10; Gal 3,10-13). Kto podepcze Syna Bożego i odrzuca Jego miłość, pozna straszny ogień sądu.

Więcej… [Piekło - wieczne potępienie cz.2]
 
Twoje miejsce jest na świeczniku! Drukuj Email
Autor: Janik Wiesław   
niedziela, 03 listopada 2013 01:00

Tego dnia Jezus nie przemawiał do tłumów, które ciągle szły za Nim, ale wezwał do siebie tylko swoich uczniów, poszedł z nimi na górę, w ustronne miejsce by przekazać im szczególną naukę. Czytamy o tym w Ew. Mat.5; 1-2.

W pierwszej kolejności pouczył ich jakimi powinni spełnić warunki, aby mogli otrzymać Boże błogosławieństwo. (Mat. 5;3-12)

Następnie w dobitny sposób poinformował ich kim są i jaka jest ich rola w tym powołaniu, które stało się ich udziałem. Dokonał tego w formie porównania do miasta zbudowanego na górze oraz świecy świecącej na świeczniku, mówiąc:

 Wy jesteście światłością świata, nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapalają też świecy i nie stawiają ją pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim którzy są w domu. Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego który jest w niebie. Mat. 5; 13-16.

Mówiąc to, Pan Jezus miał na celu przygotować ich do pracy misyjnej w głoszeniu Ewangelii o zbawieniu.

Więcej… [Twoje miejsce jest na świeczniku!]
 
Choćbym wszystko miał... Drukuj Email
Autor: Janusz Bigda   
niedziela, 03 listopada 2013 00:00

Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? (Mar. 8:36)

Anna Helena Ölander (1861-1939) była szwedzką pisarką i tłumaczem. Urodziła się w Linköping, była córką nauczyciela. Kiedy miała dziesięć lat jej rodzina przeniosła się z do Svanshals, gdzie ojciec został wikariuszem.

Początkowo Ölander pisała wiersze i opowiadania, głównie do gazet. Później stała się autorką także powieści. Wydała w sumie około 50 książek i trzy zbiory poezji. Jej pieśni zostały przetłumaczone na wiele języków. 

Najbardziej znana pieśń jej autorstwa w Polsce to “Choćbym wszystko miał” (Ś.P. AD XI). Została ona napisana w 1904 roku. Melodię pieśni skomponował Johan Olaf Lindberg. Pieśń ta znalazła się w śpiewniku Armii Zbawienia w 1990 roku,  jednak ze zmienioną melodią.

Na podstawie http://sv.wikipedia.org/wiki/Om_jag_%C3%A4gde_allt_men_inte_Jesus oraz http://sv.wikipedia.org/wiki/Anna_%C3%96lander.

 
Wszystko daję dziś Drukuj Email
Autor: Zand   
sobota, 02 listopada 2013 01:00

„Wszystko daję dziś” (Śpiewnik Pielgrzyma 220) to pieśń chętnie śpiewana zarówno w zborach protestanckich, jak i w kościele katolickim.

Oto jak  powstanie hymnu opisuje Judson W. Van DeVenter, jego autor:

Przez wiele lat studiowałem sztukę, poświęcałem jej całe życie i nawet mi przez myśl nie przeszło, by zająć się czynną służbą chrześcijańską. Chciałem zostać artystą – wyjątkowym i znanym. Po skończeniu studiów rozpocząłem jeszcze naukę rysunku u pewnego znanego nauczyciela z Niemiec. Aby dorobić, rozpocząłem pracę w szkole, po pewnym czasie byłem już wizytatorem zajęć plastycznych w szkołach państwowych Sharon, Stan Pensylwania. W tym właśnie okresie zorganizowano spotkania przebudzeniowe w Pierwszym Kościele Metodystycznym, którego byłem członkiem. Muszę przyznać, że bardzo mnie one zainteresowały.

Duch Święty zaczął mnie zachęcać do tego, żebym porzucił nauczanie i rozpoczął pracę na polu ewangelizacyjnym, ale nie chciałem z niczego rezygnować. Nadal bardzo pragnąłem zostać artystą. Moja walka trwała pięć lat. W końcu jednak nadszedł taki moment, gdy nie mogłem się już dłużej opierać i powierzyłem Bogu cały swój czas i wszystkie talenty. Rozpoczął się zupełnie nowy rozdział w moim życiu. Pieśń „Wszystko daję dziś” napisałem na pamiątkę tego czasu, gdy po długich zmaganiach poświęciłem swoje życie czynnej służbie chrześcijańskiej – dla mojego Pana...

Tekst polski wraz z akordami kliknij tutaj

 
Piekło - wieczne potępienie cz.1 Drukuj Email
Autor: Rene Pache   
piątek, 01 listopada 2013 02:01

  • Jakie biblijne określenia odnoszą się do piekła?
  • Określenie „piekło” pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego „dół”.

    W Liście do Efezjan 4,9 napisano: „On (Chrystus) zstąpił do podziemia”. Starożytni rzeczywiście umieszczali krainę umarłych pod ziemią. Dziś słowem „piekło” (z francuskiego „Eufer = dół”) określamy miejsce wiecznej męki, które przeznaczone jest dla bezbożnych na drugim świecie.

    Miejsce to przedstawione jest przez zadziwiająco dużą liczbę cytatów i określeń biblijnych:

    Więcej… [Piekło - wieczne potępienie cz.1]
     
    Wieczna kara za kilkudziesięcioletnie życie? Drukuj Email
    Autor: Bartosz Sokół   
    czwartek, 31 października 2013 10:12

    Sama idea Bożej kary zazwyczaj budzi mniej wątpliwości niż jej charakter. Czy krótkie życie, nawet jeśli zostało wykorzystane w bardzo zły sposób, zasługuje na nieskończenie długą karę? Czy chrześcijańska wizja odpłaty nie zagubiła gdzieś po drodze proporcjonalności? A jeśli tak, gdzie podziała się przy tym doskonałość Bożej sprawiedliwości?

    Więcej… [Wieczna kara za kilkudziesięcioletnie życie?]
     
    Ojej, jeszcze nie wyszłaś za mąż? Drukuj Email
    Autor: Roman Jawdyk   
    niedziela, 27 października 2013 00:00

    Pytanie widniejące w tytule tego artykułu – czasem wypowiadane nie jako pytanie, ale jako stwierdzenie – często jest adresowane do ludzi stanu wolnego.W ciągłym obiegu są komentarze: „ Ona czy on już na pewno nie wyjdzie za mąż, nie ożeni się”, „Jeszcze się nie ożeniłeś, nie wyszłaś za mąż, na co czekasz?”. Zauważa się w tonie pytającego troskę, żal i, co jest niezrozumiałe, lekceważenie. Na podstawie tych wypowiedzi można odnieść wrażenie, że panna czy kawaler to ktoś gorszy i godny pożałowania. Widziałem nieraz łzy w oczach ludzi, którzy, otrzymawszy takie pytanie, nie wiedzieli, co mają odpowiedzieć.

    Jesteśmy świadkami wielu nieszczęść, tylko dlatego, że pod presją rodziców, rodziny i znajomych podejmowane są niewłaściwe decyzje dotyczące wyjścia za mąż lub ożenienia się. Zdarza się, że frustrowana kobieta podejmuje decyzję, którą można ująć w słowach „Niech będzie byle jaki, ale chłop”, i za wszelką cenę dąży się do zmiany stanu cywilnego. Nierzadko otoczenie zmienia zdanie, nie zastanawiając się, że czyni to kosztem czyjegoś bólu, nieporozumienia i tragedii małżeńskiej. Co więcej, ze zgrozą możemy zauważać obniżający się wiek tak zwanych starych panien i kawalerów. Dziewczyna mająca dwadzieścia lat już się uważa za starą pannę i zaczyna się zamartwianie. Nie można zrozumieć rodziców, którzy zaczynają naciskać: „Zrób coś z sobą, nie będę trzymał w domu panny, kawalera”.

    Więcej… [Ojej, jeszcze nie wyszłaś za mąż?]
     
    Niech was nikt nie zwodzi Drukuj Email
    piątek, 25 października 2013 17:52

     
    Niczym wdowa Drukuj Email
    Autor: Anna Kwiecień   
    piątek, 25 października 2013 11:37

    Nie wiem, co czuła wychodząc z domu ani jak często go opuszczała śpiesząc do sędziego z prośbą o obronę.

    Wdowa.
    Na pewno wizyta u sędziego nie była dla niej tylko urozmaiceniem popołudniowych spacerów albo sposobem na zabicie nudy, monotonnej codzienności. Może czasami w wyobraźni rysuje nam się obraz pogodnej staruszki, która swoim starczym gderaniem „umilała” życie urzędnikowi. Wątpię jednak, aby było to zgodne z rzeczywistością. Zamiast pogodnej staruszki dostrzegam zdesperowaną kobietę. Jej naprzykrzanie jest dla mnie wołaniem o pomoc i uchwyceniem się jedynej deski ratunku. 

    Wdowa.
    Któż by nie wiedział, kto to taki? Tak, straciła męża. Tak, najprawdopodobniej jest sama, o ile nie samotna. Jednak sytuacja owdowiałych kobiet z czasów Jezusa była zupełnie inna od tej współczesnych wdów. W realiach w których żyła, kobiety były całkowicie zdane na troskę i opiekę mężczyzn. To mąż troszczył się o potrzeby żony. To on zarabiał na utrzymanie, reprezentował jej sprawy i interesy, bronił jej praw. Po śmierci męża kobieta, jeśli nie posiadała dorosłego syna, znajdowała się w ciężkim położeniu. Chyba bez przesady można stwierdzić, że była zupełnie sama i poniekąd wystawiona na „pastwę losu”. Nie było zasiłków dla bezrobotnych, renty, emerytury. Nie istniała opieka społeczna ani miejsce gdzie mogłaby znaleźć zatrudnienie. Nikt nie troszczył się o jej prawa, nie pilnował jej interesów…

    Więcej… [Niczym wdowa]
     
    << pierwsza < poprzednia 81 82 83 84 85 86 następna > ostatnia >>

    Strona 81 z 86