Czy praca zawsze popłaca? Drukuj Email
Autor: Zbigniew Kłapa   
poniedziałek, 14 lipca 2014 17:16

Niedawno wpadł mi w ręce pewien cytat:

„Ludziom znane są tylko dwa skuteczne sposoby zapomnienia: praca i alkohol, a z tych dwu praca jest bardziej opłacalna.”

Zarówno alkoholizm, jak i niewłaściwe podejście do pracy są szkodliwe. Poszkodowana jest nie tylko osoba uzależniona, ale także jej rodzina. Praca decyduje o bycie a nawet coraz częściej, w obliczu rosnącego bezrobocia, bywa obiektem marzeń.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę czytelnika na niebezpieczeństwo pracy, która zniewala i niszczy. Czemukolwiek człowiek daje się związać, tego staje się więźniem. A co może uczynić więzień? Może jedynie ślepo poddać się swojemu gnębicielowi. Praca gnębicielem? Czy nie przesadzam posługując się taką przenośnią? Źle rozumiana praca wcale nie popłaca.

Podczas licznych rozmów z dziećmi i nastolatkami (przy okazji spotkań w szkołach i kościołach) okrywam przerażający obraz niepełnych rodzin. Polska rodzina naprawdę przeżywa kryzys. Rozwody nie są już rzadkością. Nie zamierzam jednak pisać o problemie całkowitego rozpadu rodziny. Chcę byśmy się wspólnie zastanowili nad kwestią niewłaściwego podejścia do pracy, która zamiast być błogosławieństwem, bywa przyczyną wielu problemów. Nie chcę też nawoływać do „lenizmu”, ale rozprawić się z „pracoholizmem.”

Więcej… [Czy praca zawsze popłaca?]
 
Korea Północna - mieszkańcy wioski Goksan Drukuj Email
Autor: GPCH   
sobota, 12 lipca 2014 15:49

Ciemnooka dziewczynka spojrzała na swoją mamę w oczekiwaniu na jej decyzję?

Wcześniej tego ranka milicjanci skrępowali matkę dziewczynki, ich pastora i dwadzieścia sześć innych osób z północnokoreańskiej wioski Goksan i zaprowadzili ich przed wrzaskliwy tłum komunistów.

- Wyprzyjcie się Chrystusa albo umrzecie - jeden ze strażników powiedział rozkazującym tonem pastorowi Kimowi i pozostałym chrześcijanom. - Słowa te zmroziły krew w żyłach dziewczynki. Jak mogą prosić ją, żeby wyparła się Jezusa? W swoim sercu była przecież przekonana, że jest On prawdziwym Bogiem. Wszyscy ze spokojem odmówili.

Potem strażnik krzyknął wprost do dorosłych chrześcijan: - Wyprzyjcie się Chrystusa albo powiesimy wasze dzieci. - Dziewczynka spojrzała na swoją mamę. Chwyciła ją za rękę, wiedząc, jak bardzo mama ją kocha. Mama nachyliła się do niej i z głęboką ufnością i pokojem powiedziała: - Dzisiaj, kochanie, spotkamy się w niebie.

Więcej… [Korea Północna - mieszkańcy wioski Goksan]
 
Nie będziesz kusił Pana Boga swego Drukuj Email
Autor: Roman Jawdyk   
piątek, 11 lipca 2014 00:00

Poruszając ten temat mam świadomość powagi jaka jest wymagana przy rozważaniu tego biblijnego polecenia: Nie będziesz kusił Pana Boga swego. Chciałbym zachęcić do wnikliwej analizy tego tematu, ponieważ z pewnością nikt nie chciałby być tym, który kusi Pana Boga. Zostaliśmy zaproszeni do społeczności z Bogiem, co stwierdził apostoł Jan pisząc: co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem (I Jana 1,3).

Sam wyraz kuszenie w języku potocznym kojarzy się nam niemal wyłącznie z nakłanianiem do zła przez kusiciela. Jednak pierwotny, biblijny sens tego słowa oznaczał także poddawanie kogoś próbie. Próba ma wydobyć na światło dzienne to, co ukrywa się w środku a często jest osłonięte maskującymi pozorami. Dzięki próbie nie tyle Bóg dowiaduje się czegoś nowego o nas ale to my sami poznajemy jacy naprawdę jesteśmy. Pismo Święte mówi również o takim kuszeniu, które polega na nakłanianiu człowieka do zła. Sprawcą takiego działania jest kusiciel – szatan a nie jak czasem może się wydawać -  Bóg, który ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi (por. Jak. 1,36).

Zastanawiając się nad definicją pokuszenia miejmy na uwadze jej dwa kierunki działania: nakłanianie do zła i poddawanie kogoś próbie. Z pewnością nikt z nas nie próbuje nakłaniać Pana Boga do popełnienia zła ale pomyślmy czy my sami czasami nie poddajemy Pana Boga próbie (kuszeniu)?

Wypada zadać sobie pytanie: kiedy i w jakich okolicznościach możemy okazać się ludźmi kuszącymi Pana Boga?

Więcej… [Nie będziesz kusił Pana Boga swego]
 
Siła modlitwy Drukuj Email
Autor: Anna Kwiecień   
czwartek, 10 lipca 2014 00:00

Gdy dookoła huczy zawieja
I szał złowrogi życiowej bitwy
Niechaj Cię chroni od zniechęcenia
– siła modlitwy!

Budzik dzwonił około piątej czterdzieści pięć. Czasami ciężko było wstać, ale ostatecznie wyskakiwały z łóżek i piętnaście minut później były już w zborze, gdzie o szóstej zaczynała się modlitwa. Nie należała ona do ich rozkładu dnia, ale stanowiła tygodniowy porządek lokalnej społeczności. Niewiele było osób oprócz nich i gospodarzy. Każdy znajdował sobie miejsce w obszernej sali i przez następną godzinę był zajęty własną społecznością z Bogiem. Potem był powrót, całkiem inny niż droga do zboru. Wiem, że gdybyś się jej spytał, Czytelniku, to chyba te powroty zapamiętała najbardziej. Wracały obie spacerkiem, a letnie poranne słońce wynurzające się zza otaczających je budynków całowało ich twarze swoimi ciepłymi promieniami. Uśmiechnięte nuciły: Lepszy jeden dzień w przedsionkach Twych, lepszy jeden dzień w domu Twym, niż gdzie indziej, Panie mój, tysiąc dni. Lepiej w domu Twoim być, niż gdzie indziej spędzać czas. W Tobie radość, pokój i zbawienie jest. Jesteś mą nadzieją, jesteś mym schronieniem, moją twierdzą - nie boję się. Wywyższam, chwalę Cię. Ja kocham Cię. Czuła się taka lekka, radosna i szczęśliwa, co wcale nie było bez znaczenia.
Więcej… [Siła modlitwy]
 
Ewangelia - bilet do nieba? Drukuj Email
Autor: Kasia Kiklewicz   
czwartek, 03 lipca 2014 20:18

Od jakiegoś czasu odkrywam, że Jezus umierał na krzyżu nie tylko po to, by wręczyć nam bilet do Nieba. Z radością dzielę się z wami moim zachwytem nad znaczeniem ewangelii dla całego naszego życia.

Ewangelia – bilet do Nieba?
Ewangelia to dobra wiadomość o tym, że Bóg z miłości do nas posłał na świat swojego Syna, Jezusa Chrystusa, by przez Jego śmierć i zmartwychwstanie nas uratować, odnowić i przywrócić nam relację ze Sobą. Najwspanialszą obietnicą ewangelii jest wstęp do Bożego Królestwa – życie wieczne w obecności Stwórcy, bez łez, chorób i grzechu. Abyśmy po śmierci mogli znaleźć się w miejscu zwanym Niebem, Jezus musiał umrzeć na krzyżu, ukarany za każdy grzech, jaki kiedykolwiek popełniliśmy i jeszcze popełnimy. Aby otrzymać oczyszczenie ze wszystkich grzechów i obietnicę życia wiecznego, wystarczy uwierzyć, że ten Boży plan ratunku dla ludzkości jest prawdziwy i skuteczny, i całą nadzieję położyć w tym, co zrobił Jezus, nie próbując już zadowolić Boga przez własne starania i wysiłki. Potrzebujemy ewangelii, aby ciężar naszych win został z nas zdjęty i abyśmy mogli żyć bez strachu przed śmiercią, pewni przyszłości, która czeka na nas w Niebie. Jednak tak często traktujemy ewangelię jedynie jako bilet do Nieba, trzymając ją głęboko w kieszeni na dzień, kiedy trzeba będzie okazać bilet do kontroli. Wtedy, u bram Nieba, powiemy: „Mam bilet! Uwierzyłem Jezusowi! Mogę wejść!”. Stosujemy ją podczas ewangelizacji, ale dla nowych uczniów Jezusa mamy przygotowany zestaw startowy z podstawowymi doktrynami chrześcijaństwa i kodeksem postępowania porządnego chrześcijanina. Czy rzeczywiście ewangelia ma służyć jedynie ewangelizacji? Czy Bóg zaprojektował ją i dał nam tylko po to, by towarzyszyła początkowemu etapowi chrześcijańskiego życia? Czy człowiek, którzy uwierzył ewangelii, może następnie po prostu skupić się na swoim życiu, spokojny o przyszłość? A może powinien zacząć starać się z całych sił żyć w godny Chrystusa sposób i spełniać wszystkie biblijne przykazania?

Więcej… [Ewangelia - bilet do nieba?]
 
Nieuprawniona różnica Drukuj Email
Autor: Biernacki Marian   
niedziela, 29 czerwca 2014 08:16
Tak jakoś jest, że nasze reakcje na widok drugiego człowieka są uzależnione od jego wyglądu, a nie od tego, kim jest on w rzeczywistości. Piękna dziewczyna nie płaci mandatu mimo, że popełniła błąd o wiele gorszy od kobiety mniej atrakcyjnie wyglądającej. Facet leżący w rowie dla większości jest nikim, choćby był nawet profesorem. Dobrze ilustruje to filmik wpuszczony ostatnio do sieci. Ten sam człowiek upada na ulicy, najpierw w ubraniu bezdomnego, a potem w garniturze.



Poruszył mnie ten eksperyment. Biblia wzywa: Bądźcie wobec siebie jednakowo usposobieni [Rz 12,16], a nam tak łatwo przychodzi robienie różnic między osobami. Biedni i zwyczajni nieraz muszą poczekać, aż przejadą ważni i bogaci. Dzieciom brakuje rodziców, bo dorośli potrafią zająć większość naszego czasu. Obcokrajowcy bywają niemile widziani, bo uszczuplają nasz budżet narodowy. Przyjaciele i koledzy nawet nie muszą nas przekonywać, że ludzie wrogo do nas nastawieni nie mają co liczyć na żadną naszą życzliwość.
Więcej… [Nieuprawniona różnica]
 
Stare vs. Nowe? Drukuj Email
Autor: Anna Kwiecień   
czwartek, 26 czerwca 2014 17:55

Wielkie są dzieła Pana, godne badania przez wszystkich, którzy je kochają. Ps 111:2

Niemiłosierny skwar nie docierał do środka. Wewnątrz budynku było raczej chłodno, więc otwarte na oścież okno pozwalało podmuchom ciepłego wiatru rozgościć się w pomieszczeniu. Wraz z grupką dzieci pochylałam się nad atlasem biblijnym, oczami wyobraźni podążając za zdobywającymi Kanaan Izraelitami (Joz 1-8). Doszli do Aj i ponieśli klęskę, a my wraz z nimi odczuwaliśmy gorzki smak porażki. Czuliśmy też napięcie, które towarzyszyło rzucaniu losów mających wskazać, kto zawinił. Jedenaście plemion odetchnęło z ulgą, kiedy los padł na Judę. Nadszedł czas, by ustalić, z którego rodu tego plemienia jest winowajca… Winny okazał się ród Zeracha, który następnie ustawił się według rodzin… Los wskazał rodzinę Zabdiego. Teraz stoją wszyscy mężczyźni z tej rodziny. To Achan. On zawinił. On jest tym, który sprzeniewierzył się Bożemu przykazaniu i sprowadził na Izrael klęskę. Pod jego namiotem znaleziono łupy wzięte z Jerycha: babiloński płaszcz, srebro i złoto. Wszystko to, co było przeklęte, to, czego nie wolno było im brać. Musiał ponieść karę, a Izrael powtórnie szykował się do zdobycia Aj. Pomimo tego, że było to miasto mniejsze od Jerycha, wszyscy ruszyli do walki, jednak w dwóch grupach – bowiem Jozue przygotował zasadzkę… Na tablicy rysowaliśmy przebieg całej bitwy-zasadzki. Kiedy płomienie strawiły miasto Aj, bystry dwunastolatek, skierował na mnie poważne spojrzenie i z powagą w głosie zapytał: „Ale dlaczego? Dlaczego oni musieli zginąć? Dlaczego Izrael nie mógł zawrzeć z nimi pokoju?… Przecież w Biblii pisze, że mamy kochać innych, a nie ich zabijać…” Ważne pytanie poruszające niewątpliwie istotną kwestię...

Więcej… [Stare vs. Nowe?]
 
Sposób na "sikorskość" Drukuj Email
Autor: Marian Biernacki   
poniedziałek, 23 czerwca 2014 20:36

Od paru dni mamy nad Wisłą medialną burzę. Wywołało ją upublicznienie nagrań z rozmów niektórych ważniaków i ich bulwersujące wypowiedzi. Negatywni bohaterowie owych nagrań najwyraźniej nie czytali Biblii, która ostrzega: Ani na swoim łożu nie przeklinaj króla, ani w swojej sypialni nie przeklinaj bogacza, bo ptaki niebieskie mogłyby roznieść ten głos, a stwór skrzydlaty oznajmić to słowo [Kzn 10,20]. Współczesne „ptaki” tym bardziej nie zasypiają gruszek w popiele. Rozniosły, co trzeba i nie trzeba, i jest „po ptokach”. Konsternacja, wstyd i gorączkowe poszukiwania winnych. Szczerze współczuję tym panom.

Więcej… [Sposób na "sikorskość]
 
Każdy z nas na pewno zna historię Titanica, ale czy wiedziałeś, że...? Drukuj Email
poniedziałek, 23 czerwca 2014 00:00


Zobacz również

 
Mario z Nazaretu, kim naprawdę jesteś? Drukuj Email
Autor: Dariusz Suszek   
piątek, 20 czerwca 2014 20:10

Postać Marii matki Jezusa Chrystusa, była mocno związana z moim życiem. Zaraz po porodzie, z powodu zagrożenia mojego życia, moja mama w akcie swojej wiary powierzyła mnie pod Jej opiekę. Po latach gdy rozpocząłem swoją drogę ku kapłaństwu to właśnie Jej powierzyłem swoje powołanie i życie. W trakcie blisko pięcioletniej służby kapłańskiej głosiłem kazania na Jej temat, prowadziłem nabożeństwa ku Jej czci i zachęcałem innych do powierzania się pod jej opiekę.

Kiedy jednak zacząłem głębiej zanurzać się w Słowie Bożym w moim sercu coraz mocniej rodziły się wątpliwości czy to co robię podoba się Bogu. W 1994 roku przeżyłem przełom duchowy i zapragnąłem iść całkowicie za Jezusem, ufając jedynie Słowu Bożemu jako jedynej Księdze mojej wiary. To sprawiło, że nie mogąc w swoim sumieniu pogodzić nauk Pisma świętego z nauczaniem i praktykami Kościoła rzymsko-katolickiego, zdecydowałem się opuścić jego struktury.

Niemalże natychmiast zrodziły się we mnie pytania : a co Maryją ? Czyż mam tak o niej zapomnieć? Czyż teraz mam się Jej wyprzeć ? To budziło we mnie mieszane uczucia. Wątpliwości te usunął z mego serca Ten, który otworzył me oczy na prawdę Bożego Słowa.

Duch Święty zaczął mnie prowadzić przez Pismo święte i ukazywać prawdziwy obraz Marii matki Jezusa Chrystusa. To przyniosło prawdziwy pokój memu sercu. Przestały mnie dłużej nękać myśli, że jeśli teraz będę tylko czcił Jezusa, to Marii będzie „przykro” lub się na mnie „obrazi”...

W Piśmie świętym odnalazłem inną – prawdziwą Marię, tak bardzo różną od tej, której oddawałem cześć w Kościele...

Więcej… [Mario z Nazaretu, kim naprawdę jesteś?]
 
Być szczęśliwym Drukuj Email
Autor: Czesław Budzyniak   
poniedziałek, 16 czerwca 2014 13:45

Rozważanie Bożego Słowa pomaga mi widzieć rzeczywistość taką, jaka ona jest. Bez ubarwiania, szarą czy jasną, po prostu prawdziwą. Myślę też, że dobrze jest posłuchać – i usłyszeć, popatrzeć – i zobaczyć. Może nawet zobaczyć to, czego dotąd się nie dostrzegało.

Tematem rozważania biblijnego, do którego zapraszam dzisiaj, jest szczęście. Przyjmuję najprostsze, dostępne każdemu w codziennym doświadczeniu, rozróżnienie płaszczyzn duchowej i fizycznej życia człowieka, i o szczęściu będę mówił w kontekście 1) duchowym i 2) fizycznym. Co zrozumiałe, w płaszczyźnie duchowej słowo „szczęście” może być użyte w związku z przeżyciem duchowym. Mówiąc zaś o przeżyciach duchowych, mam na myśli przeżycia kontaktu z Bogiem. Te przeżycia są wyższego rzędu i mają pozytywny wpływ na nasze życie.

W Nowym Testamencie zwrot „jestem szczęśliwy” został użyty tylko jeden raz, i to nie w potocznej sytuacji, ale szczególnej: Uważam się za szczęśliwego, królu Agryppo (Dz. 26, 2a).

Apostoł Paweł, stojąc przed królem Agryppą, w swojej obronie przed oskarżycielami uznał siebie za szczęśliwego. Dlaczego? Bo mógł złożyć świadectwo o Jezusie.

Więcej… [Być szczęśliwym]
 
Uwaga! Dewaluacja! Drukuj Email
Autor: Marian Biernacki   
sobota, 14 czerwca 2014 02:00
Słuchając dziś o świcie Słowa Bożego powróciłem myślami do zagadnienia, mającego niezwykle ważne następstwa duchowe. Otóż chyba każdy to wie, że Biblia jednoznacznie wzywa wierzących do całkowitego posłuszeństwa Bogu i z tym posłuszeństwem wiąże błogosławieństwo Boże. A jednak…

Prześledźmy krótko pewien proces: Salomon wiedząc, że nie należy zawierać związków małżeńskich z kobietami innych narodowości, ożenił się m.in. z Ammonitką Naamą i miał z nią syna Rechabeama. Potem, wiedząc, że Rechabeam nie jest w pełni Izraelitą, Salomon powołał go na swego następcę.  Niby nie zrobił nic złego; kierował się sercem,  wszystkich chciał traktować równo itd., a jednak tymi „dobrymi” kompromisami Salomon zapoczątkował proces upadku duchowego w Izraelu. Gdy Rechabeam umocnił swoje panowanie i przybrał na sile, porzucił Prawo PANA — on, a z nim cały Izrael [1Krn 12,1-2].
Więcej… [Uwaga! Dewaluacja!]
 
Tylko przejazdem... Drukuj Email
piątek, 06 czerwca 2014 00:00

Któregoś dnia turysta odwiedził słynnego rabina. Zadziwił go niesłychanie widok jego domu. Wszystkie pokoje wypełniały jedynie książki. Natomiast całe umeblowanie stanowił stół i krzesło.

- Rabbi, gdzie są twoje meble? - spytał turysta.

- A gdzie są twoje? - zareplikował rabin.

- Moje? Ależ ja jestem tutaj jedynie przejazdem!

- Ja także - odparł rabin.

 
Przebłysk duchowych mroków Drukuj Email
Autor: Biernacki Marian   
środa, 28 maja 2014 16:20

Dzisiejsze media informują, że zmarły w minioną niedzielę Wojciech Jaruzelski, mimo że przez większość życia deklarował się jako człowiek niewierzący, zmarł, przyjmując "święte sakramenty". Od razu odezwały się głosy, że „ostatnie namaszczenie” w jego przypadku może nie zostać przez Kościół uznane, a więc – ma się rozumieć - pozostać bezskuteczne.

W sensie duchowym jakoś jeszcze bardziej pociemniało mi nad Polską. Mam smutek za smutkiem z powodu rażącej niewiedzy duchowej wśród moich Rodaków. Jezus Chrystus powiedział: Ja jako światłość przyszedłem na świat, aby nie pozostał w ciemności nikt, kto wierzy we mnie [Jn 12,46]. Czemu nad Polską wciąż obserwujemy tak rażący brak światłości?

Więcej… [Przebłysk duchowych mroków]
 
<< pierwsza < poprzednia 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 następna > ostatnia >>

Strona 103 z 114